Szczegóły spotkania kandydata na prezydenta Realu z obozem Erlinga Haalanda
W walce o fotel prezydenta Realu Madryt pojawił się nieoczekiwany, sensacyjny wątek. Enrique Riquelme, kandydat, który głośno obiecywał sprowadzenie Erlinga Haalanda do stolicy Hiszpanii, według najświeższych doniesień nie rzucał słów na wiatr. Jak ujawnił Mundo Deportivo, doszło do sekretnego spotkania w Marbelli z ojcem norweskiego napastnika. Chociaż przedstawiciele piłkarza oficjalnie zaprzeczają konkretnym ustaleniom, kulisy rozmów mogą wywrócić do góry nogami całą rozgrywkę wyborczą w Madrycie.
Wyścig o fotel prezesa Realu Madryt nabiera tempa, a w grze pojawił się nowy, zadziwiający wątek. Enrique Riquelme, który publicznie zadeklarował sprowadzenie Erlinga Haalanda do stolicy Hiszpanii, najpierw został oskarżony o pustą grę pod publikę. Tymczasem według najnowszych informacji przekazanych przez Mundo Deportivo, kandydat rzeczywiście rozmawiał z przedstawicielami gwiazdora Manchesteru City – i to nie tylko kurtuazyjnie.
Źródła sugerują, że do porozumienia doszło w zeszłym tygodniu w Marbelli podczas spotkania między Riquelme a ojcem norweskiego napastnika. Choć sam zawodnik miał być rzekomo obecny, doniesienia są rozbieżne – jedno wszak pozostaje niezmienne: agentka piłkarza, Rafaela Pimenta, nie brała udziału w rozmowach. O znaczeniu tych pertraktacji świadczy także twarde stanowisko Riquelme, który podkreśla: Haaland zasili szeregi Realu, jeśli to on wygra wybory.
Część hiszpańskich mediów twierdzi, że osiągnięto wstępne porozumienie, choć bez udziału agentki transfer może się okazać bardziej skomplikowany niż wygląda na pierwszy rzut oka. Riquelme nie ogranicza swojej wizji wyłącznie do Haalanda – równie mocno łączy swój projekt z możliwym transferem pomocnika Manchesteru City, Rodriego. Obaj mieliby być kluczowymi postaciami jego planu na nową erę Królewskich.
Jak wynika z doniesienia, docelowo Real Madryt miałby skorzystać z opcji wykupu Erlinga Haalanda zapisanej w jego kontrakcie z Manchesterem City. Szczegóły kwoty pozostają jednak niejasne, a cała operacja już teraz uchodzi za arcytrudną. Norweg, będący obecnie jednym z najcenniejszych piłkarzy globu, ma ważny kontrakt do 2034 roku, więc ruch wymagałby nie tylko potężnych nakładów finansowych, lecz także pełnej współpracy ze strony otoczenia zawodnika – w tym agentki, która nie pojawiła się w Marbelli. Wszystko to jeszcze mocniej podkręca atmosferę wokół wyborczej rozgrywki na Santiago Bernabeu.