Rekordowe wpływy Barcelony z meczu z Realem
Klasyk na Spotify Camp Nou zapowiada się wyjątkowo nie tylko pod względem sportowym – FC Barcelona pobije historyczny rekord wpływów z biletów. Sprzedaż osiągnęła poziom, jakiego jeszcze nie widziano w klubie, a stadion – choć ograniczony pojemnością do 62 tys. miejsc – zapełni się po brzegi. Dyrektor generalny klubu, Manel del Río, oficjalnie potwierdził, że granica 16,2 mln euro została przekroczona. To nie tylko finansowy zastrzyk na końcówkę sezonu, ale też istotny krok w kierunku stabilności budżetowej pod rządami Joana Laporty.
FC Barcelona szykuje się na wieczór, który może przejść do historii nie tylko przez piłkarskie emocje. Spotify Camp Nou już teraz tętni wyjątkowym napięciem – wszystko przez zbliżające się starcie z Realem Madryt o mistrzostwo Hiszpanii. Ewentualne zwycięstwo lub remis pozwoliłoby ekipie prowadzonej przez Hansa Flicka zgarnąć tytuł na oczach największego rywala, a taka okazja nie trafia się często.
To będzie też pierwszy Klasyk na Camp Nou od trzech lat, więc nikogo nie dziwi ogromne zainteresowanie biletami. Stadion może pomieścić jedynie 62 tys. widzów, ale i tak klub ustanowi absolutny rekord wpływów za jeden mecz – przychód wyniesie 16,2 mln euro. Taką sumę oficjalnie potwierdził dyrektor generalny Manel del Río w rozmowie z ligową telewizją. Rok temu klub zarobił na tym spotkaniu 13,9 mln euro, więc wzrost jest wyraźny. „Dzięki niewielkiemu odsetkowi biletów nieprzeznaczonych dla socios, osiągnęliśmy historyczny rekord wpływów – ponad 16 milionów – powiedział del Río” – potwierdzając skalę finansowego sukcesu.
Rekordowe ceny i pełny stadion
W poprzednim sezonie średnia cena pojedynczego biletu na to starcie wynosiła aż 554 euro, a tylko wpływy z sektorów VIP przekroczyły 4,3 mln euro przy średniej cenie blisko 3 370 euro za miejsce. Klub nie miał problemu z wyprzedażą całego stadionu, a tegoroczne ceny rozkładały się od 499 euro za miejsca na górnych rogach, przez 599 euro niżej, aż do 799 euro na głównej trybunie.
Te pieniądze spływają w idealnym momencie – w końcówce sezonu każdy wpływ się liczy, zwłaszcza jeśli zarząd Joana Laporty chce dopiąć budżet i osiągnąć założony wynik finansowy. Po udanych występach w Lidze Mistrzów, Pucharze Krajowym i Superpucharze, Barcelona zbliża się do magicznego pułapu 1,075 mld euro rocznego obrotu. Każdy taki rekord zbliża klub do słynnej „zasady 1 na 1”, czyli finansowej równowagi potrzebnej do swobodnego działania na rynku transferowym.
Dyrektor do zadań specjalnych
Manel del Río to postać doceniana w klubie nie tylko za wyniki, ale także styl pracy. Dołączył do Barcelony we wrześniu 2022 roku, zastępując Maribel Meléndez. Wcześniej stanowisko to pozostawało nieobsadzone po rezygnacji Ferrana Revertera, więc cały ciężar finansowo-operacyjny spadł na barki del Río, Ferrana Olivé oraz Meléndez. Jego doświadczenie obejmuje zarządzanie finansami firm o zasięgu międzynarodowym oraz płynne negocjacje w kilku językach, co według współpracowników pozwala mu dogadywać się z bankami inwestycyjnymi jak równy z równym.
W klubie opisywany jest jako osoba dyskretna, niezwykle lojalna wobec przyjętych decyzji zarządu, bez problemu pracująca zespołowo. Uchodzi za szczególnie ostrożnego w sprawach poufnych i skutecznego w tłumaczeniu skomplikowanych tematów zarówno członkom zarządu, jak i dziennikarzom. Przed dołączeniem do Barcelony zbierał doświadczenie jako dyrektor finansowy w międzynarodowej grupie Royal Talens.