Raphinha odpoczywał w Brazylii. Chce wrócić na mecz z Realem
Po urazie odniesionym w meczu z Francją i ponad tygodniu spędzonym w Brazylii Raphinha wrócił już do Barcelony. Klub udzielił mu zgody na dodatkowy odpoczynek po ciężkiej kontuzji mięśniowej, która wykluczy zawodnika z gry na kilka tygodni. Priorytetem dla Brazylijczyka jest teraz szybki powrót na boisko i walka o gotowość na El Clasico z Realem Madryt 10 maja. Jego nieobecność może mieć wpływ na występy drużyny w decydującej fazie sezonu.
Raphinha zameldował się już w Barcelonie po przerwie spowodowanej poważną kontuzją. Skrzydłowy FC Barcelony dotarł prywatnym samolotem prosto z Brazylii, gdzie regenerował się przez kilka dni w swoim rodzinnym kraju po urazie odniesionym w starciu z Francją.
Raphinha wylądował na terminalu lotów prywatnych ubrany w czapkę z daszkiem i nie stronił od uśmiechu, choć widok dziennikarzy zdawał się go lekko onieśmielać. Nie odpowiadał na pytania mediów, konsekwentnie zachowując spokój w tej trudnej dla niego sytuacji. Brazylijczyk jest świadomy, że priorytetem jest teraz rekonwalescencja. Jak podają dziennikarze hiszpańscy, głównym celem zawodnika jest powrót na boisko do El Clasico z Realem Madryt zaplanowanego na 10 maja.
Szkoleniowiec Hansi Flick tłumaczył, że zawodnik otrzymał od klubu zgodę na dłuższy pobyt w Brazylii, bo „nie jest to jego pierwsza kontuzja w tym sezonie i czuł się wyraźnie przybity”. Trener przyznał, że zalecił, by Raphinha mógł »oczyścić głowę« po tych trudnych przeżyciach. Powrót skrzydłowego do Barcelony był jednak kwestią czasu – od poniedziałku piłkarz znów pracuje pod okiem medycznego sztabu Barcy.
Przez pierwsze dni rekonwalescencja ograniczy się do pracy z fizjoterapeutami – chodzi o to, by unikać jakiegokolwiek przeciążenia, zwłaszcza, że w tym sezonie już kilkukrotnie leczył urazy. Priorytetem pozostaje powolna odbudowa, bo końcówka sezonu zapowiada się intensywnie, a sztab nie chce ryzykować niepotrzebnym pośpiechem.