Barca pod presją – Hansi Flick odsłania kulisy wyczerpującego terminarza – StolicaSportu.pl

Hansi Flick narzeka na morderczy terminarz

Hansi Flick
fot. Steffen Prößdorf (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Maciek
26 stycznia 2026 22:17
3 minuty czytania

„To nie jest wymówka, ale nam rzeczywiście trudno było wejść na swój poziom” – przyznał Hansi Flick po serii meczów, które całkowicie wyczerpały piłkarzy Barcelony. Katalończycy najpierw przełykali gorycz porażki z Realem Sociedad, próbowali podnieść się w Champions League na mrozie w Pradze, a kulminacją tygodnia był mecz z ostatnim w tabeli Realem Oviedo, który wcale nie okazał się spacerkem. Teraz przed Blaugraną miesiąc, którego terminarz przyprawia o zawrót głowy.

Hansi Flick nie kryje, że ostatnie dni mocno dały się we znaki piłkarzom FC Barcelony. Katastrofa w San Sebastián, trzęsący się od emocji występ w Pradze i dopiero efektowna końcówka przeciwko Realowi Oviedo pokazują, że napięcie narasta. Katalończycy nie zdążyli ochłonąć po kontrowersyjnym meczu z Realem Sociedad, a już musieli ruszyć do Pragi na mecz Ligi Mistrzów ze Slavią, gdzie przegrywali i walczyli nie tylko z przeciwnikami, ale i lodowatym klimatem.

Ten maraton spotkań zostawił po sobie nie tylko trudy fizyczne, ale także poważną stratę – Pedri wypadł z gry przynajmniej na miesiąc. Bez niego Barca musiała wygrać z Realem Oviedo – drużyną zamykającą tabelę La Liga – i… wcale nie poszło jak z płatka. Dopiero po przerwie przebudzili się Dani Olmo, Raphinha i Lewandowski, ustalając wynik meczu na korzyść gospodarzy.

Krótka ławka, dużo latania

Flick po zwycięstwie cieszył się z powrotu na fotel lidera, ale dał jasno do zrozumienia: nie chodzi tylko o piłkę, a o granice ludzkiej wytrzymałości. W rozmowie z mediami niemiecki szkoleniowiec próbował unikać narzekania, ale jednocześnie mówił wprost, że „to nie jest wymówka, ale nam rzeczywiście trudno było wejść na swój poziom. Udało się to w drugiej połowie”.

Widzimy, jak drużyna pracuje – mecz za meczem, ciągłe podróże, powrót późno w nocy – czasem mamy ledwie dzień wolny, czasem nawet nie. To futbol na najwyższym poziomie i wiem, że taka jest rzeczywistość, ale widzę, ile wysiłku wkładają zawodnicy – szczególnie po przerwie, kiedy odwrócili losy meczu.
Hansi Flick

Po tej serii upadków i wzlotów czeka ich jeszcze ostrzejszy miesiąc. Luty będzie dla Barcelony prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości. Najbliższy mecz w Lidze Mistrzów z Kopenhagą to być albo nie być wśród najlepszych ośmiu – jeśli Katalończycy nie zapewnią sobie awansu, terminarz zrobi się jeszcze bardziej zabójczy, bo dorzuci kolejne dwumecze do napiętego grafiku.

Terminarz grozy

Oto jak rysują się najbliższe tygodnie dla Barcelony:

  • 28 stycznia: Liga Mistrzów, FC Barcelona – Kopenhaga, godz. 21:00
  • 31 stycznia: Elche – Barcelona, godz. 21:00
  • 3 lutego: Albacete – Barcelona, godz. 21:00
  • 7 lutego: Liga, FC Barcelona – Mallorca, godz. 16:15
  • 11 lutego: ewentualne półfinały Pucharu Hiszpanii (jeśli awansują) – pierwszy mecz
  • 14–15 lutego: mecz z Gironą
  • 17–18 lutego: baraże Ligi Mistrzów* (jeśli nie będą w top 8)
  • 21–22 lutego: Liga, FC Barcelona – Levante (godzina do potwierdzenia)
  • 24–25 lutego: rewanż baraży Ligi Mistrzów*
  • 1 marca: Villarreal – Barcelona
  • 3–4 marca: ewentualne półfinały Pucharu Hiszpanii (jeśli awansują) – rewanż

Dla Flicka taki grafik to już niemal ekstremalny test kondycji nie tylko fizycznej, ale i mentalnej zespołu. Wszystko zależy teraz od wyniku starcia z Kopenhagą – jeśli Barca wygra i to przekonująco, może nieco odetchnie z ulgą. W przeciwnym razie każda kolejna środa i weekend będą przypominać walkę o przetrwanie pod ogromną presją.

Źródło: Grada3.com

Wybrane dla Ciebie