Barcelona mistrzem Hiszpanii po wygranej z Realem w El Clasico
Już w 35. kolejce La Liga FC Barcelona mogła otwierać szampana – zwycięstwo nad Realem Madryt 2:0 oznaczało dla katalońskiego klubu przypieczętowanie tytułu mistrzowskiego. Marcus Rashford popisał się kapitalnym strzałem z rzutu wolnego, a Ferran Torres dołożył drugie trafienie. Robert Lewandowski wszedł na boisko w końcówce i miał swoje okazje, jednak najważniejsze było spokojne dowiezienie przewagi i radość z obrony tytułu.
Już na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem na Camp Nou czuć było, że ten El Clasico nie jest jednym z wielu. Kiedy terminarz ogłoszono przed sezonem, mało kto przypuszczał, że starcie z Realem Madryt pod koniec rozgrywek może zdecydować o mistrzostwie. Tymczasem na trzy kolejki przed końcem, FC Barcelona miała okazję zapewnić sobie obronę tytułu właśnie w meczu z odwiecznym rywalem.
Trener Hansi Flick postawił na Ferrana Torresa od pierwszej minuty, zostawiając Roberta Lewandowskiego na ławce rezerwowych. Na boisku od pierwszych minut zabrakło również Wojciecha Szczęsnego. Początek był spokojny, ale to Blaugrana od początku miała więcej z gry. Kibice nie musieli długo czekać na emocje – już w 9. minucie perfekcyjnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Marcus Rashford. Anglik precyzyjnie przymierzył z około 19 metrów, z prawej strony pola karnego – piłka bez szans dla bramkarza poleciała w kierunku dalszego słupka.
Strata gola zupełnie nie podziałała na Real Madryt mobilizująco. Wręcz przeciwnie – wciąż to gospodarze dyktowali warunki. W 18. minucie zagraniem piętą w polu karnym popisał się Dani Olmo, a Ferran Torres pewnym strzałem wykończył akcję na 2:0.
Królewscy krótko potem mieli pierwszą szansę na odpowiedź – Gonzalo Garcia minął defensora i znalazł się sam na sam z Joanem Garcią, ale nie trafił w światło bramki. Nieco później Jude Bellingham dośrodkował z prawej do Viniciusa Juniora, lecz czujny Eric Garcia przeciął groźne podanie gości.
Real Madryt złapał wiatr w żagle w środkowej części pierwszej połowy, lecz nie potrafił tego udokumentować golem. Przed przerwą swoje szanse mieli jeszcze Rashford oraz Dani Olmo, ale znakomicie interweniował Thibaut Courtois.
Po zmianie stron gospodarze polowali na trzecie trafienie. W 48. minucie strzał Fermina Lopeza wybronił Courtois, a po kolejnych ośmiu minutach Ferran Torres omal nie wpisał się na listę strzelców po raz drugi – golkiper Realu ponownie popisał się dobrym refleksem. Atmosfera na murawie stała się nieco gorętsza, jednak nie wynikły z tego większe konsekwencje.
Najbliżej kontaktowego trafienia Real był w 63. minucie, gdy Jude Bellingham umieścił futbolówkę w siatce, lecz gol został anulowany – aż sześciu zawodników gości znalazło się na spalonym. Chwilę później Vinicius Junior próbował przelobować Joana Garcię, ale bramkarz Barcelony zachował czujność.
W odpowiedzi Blaugrana groziła uderzeniem Raphinhy, lecz piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką. W 77. minucie na placu gry zameldował się Robert Lewandowski, zastępując Ferrana Torresa. Kapitan reprezentacji Polski miał swoją okazję w 84. minucie – jego strzał na rzut rożny sparował Courtois.
Końcówka meczu, mimo dużych emocji pod obiema bramkami, nie przyniosła zmiany rezultatu. FC Barcelona pewnie dowiozła prowadzenie i po ostatnim gwizdku mogła świętować kolejny tytuł, pieczętując sukces w starciu z Realem Madryt. W Madrycie natomiast będą chcieli jak najszybciej zapomnieć o tym sezonie.
FC Barcelona – Real Madryt 2:0 (2:0)
1:0 Marcus Rashford 9'
2:0 Ferran Torres 18'