Arda Guler pod lupą: błyski geniuszu, lecz Xabi Alonso wciąż szuka właściwej roli
Arda Guler należy dziś do grona najważniejszych piłkarzy Xabiego Alonso, choć jego pozycja na boisku rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. W meczu z Olympiakosem w końcu zagrał na ulubionym „dziesiątce”, lecz wcale nie oznaczało to łatwego wyjścia na prostą. Turek potrafił być kluczowy przy golach Mbappe, a chwilę później... po prostu zniknął z radarów. Czy Xabi Alonso rzeczywiście wykorzystuje jego atuty, a może sam zawodnik jeszcze szuka swojego miejsca?
W ostatnim meczu Realu Madryt z Olympiakosem Arda Guler znów dostał szansę gry na swojej ulubionej pozycji – tuż za napastnikami. Było to efektem nieobecności Jude'a Bellinghama, co otworzyło przed Turkiem szerokie pole do popisu. Jednak początkowe fragmenty spotkania pokazały, że Guler dopiero po dłuższej chwili zaczyna rozumieć, czego wymaga od niego spotkanie. Przez pierwsze 20 minut był jakby nieobecny, nie potrafił złapać rytmu, brakowało mu odwagi w przejęciu sterów stołecznej drużyny.
Kiedy jednak odnalazł właściwy moment, stał się kluczową postacią akcji, które w ledwie sześć minut przyniosły Realowi zdobycie trzech bramek autorstwa Mbappe. Jego zmysł do gry kombinacyjnej i umiejętność szukania wolnych przestrzeni pozwoliły rozkręcić ataki Królewskich. Turek potrafi Disciplinar się odbudować, lecz równie szybko znikał z pola widzenia, przez co trener Xabi Alonso przed upływem ostatnich 30 minut zdecydował się go zmienić.
Guler stał się jednym z żelaznych wyborów Alonso w tym sezonie. Rozgrywa praktycznie wszystko, sporo czasu dostaje nawet wtedy, gdy nie prezentuje najwyższej formy. Wiele wskazuje na to, że szkoleniowiec ceni jego wszechstronność oraz boiskowy spryt. Jednak ostatnio, wraz z obniżką formy całej drużyny, również występy Gulera nie wyglądają już tak imponująco. Z Olympiakosem powrócił na pozycję mediapunta, choć potrzebował aż 20 minut, by faktycznie wejść w mecz. Zwraca uwagę, że kiedy zaczął grać prościej i szybciej, automatycznie stał się mocniejszym ogniwem – szczególnie w napędzaniu ataków na Mbappe i Viniciusa.
Interesujące jest, jak dużo zależy od układu środka pola Realu. Guler najlepiej prezentował się, gdy nie musiał dzielić przestrzeni z Bellinghamem, natomiast po powrocie Anglika trener próbuje znaleźć ustawienie, które pozwoli obu wykazać pełnię możliwości. Na razie duet nie do końca się rozumie, a i sam Guler miewa kłopoty z regularnością, gdy przesuwa się go nieco głębiej.
Trener Alonso widzi sens w tym, by Turka i Bellinghama łączyć w środku pola, jednak wymaga to jeszcze pracy i wzajemnego zrozumienia. Najlepsi w końcu odnajdują wspólny język na murawie, nawet jeśli początki bywają trudne.
Mimo wszystkich perypetii, Arda Güler pozostaje jednym z najbardziej wartościowych partnerów dla Mbappe – jak podkreśla źródło, przy wielu golach Francuza nie obyło się bez udziału młodego Turka. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że cofnięcie w głąb pola i bardziej kreatywna rola nie do końca mu odpowiada. Nie zawsze czuje się komfortowo w organizowaniu gry od podstaw, lepiej radzi sobie na ostatnich 30 metrach.
Xabi Alonso nie traci do niego cierpliwości – Guler słucha wskazówek, próbuje je wdrażać, a pojedyncze przebłyski geniuszu pokazują, że potencjał jest duży. Występy takie jak ten w Grecji udowadniają, że przed młodym pomocnikiem wciąż sporo nauki. Dopiero gdy nauczy się płynnie odczytywać rytm gry, zacznie na dobre decydować o losach najważniejszych spotkań Realu Madryt.