Rodado studzi nastroje kibiców Wisły Kraków. "Awans wywalczymy krok po kroku"
Angel Rodado, kluczowy napastnik Wisły Kraków, nie pozwala kibicom na przedwczesne świętowanie. Mimo świetnej pozycji w tabeli Betclic 1. Ligi, Hiszpan podkreśla, że awans do Ekstraklasy to nie sprint, a żmudny marsz, w którym liczy się spokój i konsekwencja. Piłkarz zdradził, że w szatni nie ma obsesji na punkcie powrotu do elity, ale zespół wie, jaki jest cel.
Angel Rodado wysłał jasny sygnał do kibiców Wisły Kraków: w klubie panuje spokój, a gonitwa po upragniony awans do Ekstraklasy to żaden sprint, lecz maraton. Hiszpański napastnik w rozmowie z Interia Sport uspokoił atmosferę wokół zespołu, który w tabeli Betclic 1. Ligi trzyma się ścisłej czołówki.
Już przed sezonem w Wiśle nie pozostawiono złudzeń, jaki jest cel drużyny. Nowe rozdanie – nowa szansa. Rodado przyznał, że ekipa Mariusza Jopa jasno podeszła do tematu: awans jest wyznaczony, ale nikt nie wpada w obsesję.
– Zupełnie nie. Na początku sezonu mieliśmy spotkanie w klubie, by zdefiniować cel na nadchodzący rok i zgodziliśmy się, że jesteśmy na tyle mocni, by znów celować w awans. Ale to nie jest tak, że teraz skupiamy się tylko na tym. Że wchodzimy do szatni i mówimy na dzień dobry: gramy o Ekstraklasę. Jest duży spokój wokół tego tematu, idziemy małymi krokami. Każdy wie, ile jest jeszcze pracy do wykonania – przekonywał Rodado, rozbrajając przy tym nieco spekulacje wokół presji wyniku.
Hiszpan błyszczy na murawie – w tym sezonie strzelił już 17 goli i miał asystę w 18 spotkaniach. Nic dziwnego, że to właśnie od niego pod Wawelem oczekuje się skuteczności w kluczowych momentach. Rzeczywiście, wiosna może się okazać decydująca dla Białej Gwiazdy i jej powrotu do elity.
Następne rozdanie już w najbliższą niedzielę na stadionie im. Henryka Reymana. Wisła ponownie podejmie Stal Mielec, z którą w pierwszej rundzie nie pozostawiła złudzeń (4:0, Rodado wbił dwa gole). Mecz zaplanowano na 20:15.