Angel Rodado zdradza: był blisko przejścia z Wisły do Łudogorca
Angel Rodado od początku sezonu błyszczy skutecznością w Wiśle Kraków, ale niewiele brakowało, by nie cieszył już kibiców „Białej Gwiazdy”. Hiszpan pierwszy raz otwarcie przyznał, że latem chciał skorzystać z oferty Łudogorca Razgrad, który przedstawił mu kuszącą propozycję.
Angel Rodado to nazwisko odmieniane ostatnio przez wszystkie przypadki przez kibiców Wisły Kraków. Hiszpański napastnik od początku sezonu nie bierze jeńców – w 17 meczach zdobył już 16 bramek, ciągnąc „Białą Gwiazdę” na szczyt tabeli Betclic 1. Ligi. Wisła prowadzi z siedmiopunktową przewagą i realnie myśli o powrocie do Ekstraklasy.
Mało kto wie, że niewiele brakowało, a Rodado już by się żegnał z krakowskim klubem. W rozmowie z Interią piłkarz wyjawił, że latem miał aż cztery lub pięć konkretnych propozycji transferu do drużyn z Ekstraklasy. To jednak nie wszystko – napastnik usłyszał też ofertę z zagranicy, która naprawdę mocno go skusiła.
Jak opowiedział Rodado, był przez moment bliski zaakceptowania propozycji Łudogorca Razgrad z Bułgarii. Podkreśla, że Wisła zachowała się wobec niego bardzo fair: prezes klubu zostawił mu pełną swobodę decyzji. "Był taki moment, w którym skłaniałem się, by przyjąć ofertę Łudogorca, ale na szczęście jakieś pół godziny później… zmieniłem zdanie i zdecydowałem się zostać" – wspomina Rodado.
To nie była łatwa sytuacja, choć oczywiście była dla mnie dobra – nie każdy ma ten komfort, że może odejść do innego kraju i zarobić bardzo dobre pieniądze. Na pewno nie mam zamiaru na to narzekać, tym bardziej, że alternatywą było podpisanie długoterminowego kontraktu i kolejna próba walki o awans do Ekstraklasy. Gdy ten temat się już zakończył, miałem poczucie dobrze dokonanego wyboru. Po świetnym starcie sezonu byłem tego jeszcze bardziej pewny
Hiszpan zaznaczył też, że szansa na lepsze zarobki nie była jedynym argumentem przy rozważaniu transferu. Rozmowy odbywały się przy otwartej karcie – klub nie blokował mu odejścia, lecz liczył też na to, że stanie się liderem drużyny w walce o awans. Po krótkim wahaniu napastnik zdecydował się zostać w Krakowie i, jak sam mówi, nie żałuje tego ani przez chwilę.