Jordi Sanchez wypada z gry. Kilka tygodni przerwy
Na początku pojedynku Wisły Kraków z Odrą Opole kibice nie spodziewali się, że już po kilku minutach stracą dwóch kluczowych graczy. Najgorsze wieści dotyczą Jordiego Sáncheza – hiszpański napastnik będzie musiał pauzować przez kilka tygodni, jak relacjonuje Bartosz Karcz z 'Gazety Krakowskiej'. Uraz więzadła okazał się poważniejszy niż przypuszczano. Teraz Mariusz Jop musi radzić sobie bez swojego doświadczonego snajpera, który dopiero wrócił do Polski po pobycie w Japonii.
Wisła Kraków przyjęła z niepokojem wieści o stanie zdrowia Jordiego Sáncheza po meczu z Odrą Opole. Hiszpański napastnik, który niedawno dołączył do zespołu, musi zrobić sobie dłuższą przerwę od gry.
Pojedynek w Opolu rozpoczął się pechowo dla krakowskiej drużyny. Już na początku spotkania trener Mariusz Jop stracił na boisku dwóch zawodników – Macieja Kuziemkę oraz właśnie Jordiego Sáncheza. W przypadku Hiszpana początkowo sądzono, że uraz stawu skokowego nie okaże się groźny, pojawiały się nawet głosy, że zdąży na mecz z Górnikiem Łęczna. Teraz sytuacja wygląda zgoła inaczej.
Jak donosi Bartosz Karcz z „Gazety Krakowskiej” w serwisie społecznościowym X, trener Mariusz Jop powiedział po sobotnim sparingu, że wyniki pogłębionych badań „wskazały na konieczność kilku tygodni przerwy” dla napastnika Wisły.
W praktyce oznacza to, że 31-letni były piłkarz Widzewa Łódź ominie co najmniej kilka ligowych kolejek. Misja odbudowy formy zespołu, którą podjął na początku roku po powrocie z Japonii, została tym samym poważnie zahamowana. W obecnym sezonie Sánchez pojawił się na boisku sześciokrotnie i zapisał na swoim koncie jednego gola.
Brak Hiszpana staje się poważnym problemem – drużyna, która w sobotnim sparingu z Podhalem Nowy Targ przegrała 1:3, będzie teraz musiała poszukać innych opcji ofensywnych. Wisła przystąpi do kolejnych spotkań bez kluczowego snajpera, a kibice muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać na jego powrót do pełni sił.