Jarosław Królewski po kompromitującej klęsce Wisły z Zawiszą – reakcja prezesa – StolicaSportu.pl

Jarosław Królewski o klęsce Wisły z Zawiszą: tłumaczy odpadnięcie z Pucharu Polski

Wisła Kraków
Domyślna grafika
Maciek
19 grudnia 2025 22:35
2 minuty czytania

„Nie ma żadnej czkawki. Musimy być skoncentrowani” – te słowa Jarosława Królewskiego idealnie oddają atmosferę w Wiśle Kraków po niespodziewanej klęsce z Zawiszą Bydgoszcz w Pucharze Polski. Mimo kompromitującego wyniku, prezes Białej Gwiazdy podkreśla, że drużyna nie może się rozluźnić, bo w lidze walka trwa nadal na całego.

Ostatnie tygodnie dla Wisły Kraków mogły mieć słodko-gorzki smak. Choć zespół Mariusza Jopa zakończył rundę jako lider pierwszej ligi, przewaga w tabeli nie pozwala na uspokojenie. Tym bardziej że końcówka tej fazy sezonu przyniosła kompromitującą porażkę (1:4) z trzecioligowym Zawiszą Bydgoszcz w rozgrywkach Pucharu Polski. To odpadnięcie wywołało spore emocje wśród kibiców i poważną refleksję w klubie.

Jarosław Królewski w rozmowie z Polsatem Sport wyjaśnił, jak Wisła chce wyciągnąć wnioski z tego blamażu. Prezes nie sili się na ukrywanie żalu, ale uczciwie przyznaje, że los mógł zadecydować o odpadnięciu z rozgrywek. Jego zdaniem ważniejsze teraz jest, by skupić całą energię na walce o awans do Ekstraklasy i nie pozwolić sobie nawet na chwilę rozluźnienia.

„Nie ma żadnej czkawki. (…) Mam nadzieję, że punkty, które zdobyliśmy w tabeli zrobią różnicę. Ale nie stać nas nawet na chwilę rozluźnienia. Musimy się bardzo dobrze przygotować do rundy wiosennej, ona nie będzie łatwa. Co do odpadnięcia z Pucharu Polski, los tak chciał. Wydaje mi się, że kilka zespołów z Ekstraklasy jest zmotywowanych, aby to trofeum wygrać, również z uwagi na to, że ono uchyla furtkę do Ligi Europy. Zatem gdybyśmy nawet awansowali do ćwierćfinału, to rywalizacja byłaby dla nas trudna. Odpadnięcie trzeba potraktować jako dowód, że musimy się skupić na lidze, na zdrowiu zawodników. Nie możemy w lidze przysnąć ani na moment.”
– Jarosław Królewski dla Polsat Sport

Kibice nie zostawili na trenerze Jopie suchej nitki, zarzucając mu zlekceważenie Zawiszy i zbyt wiele roszad w składzie. Królewski jednak stanął za decyzjami sztabu: „Ja patrzę na to w ten sposób, że drużyna, która wystąpiła w Bydgoszczy powinna wygrać ten mecz, niezależnie od wszystkich okoliczności. Nie przesadzałbym argumentacją, że przegraliśmy, bo zawodników z pierwszego składu tam nie było. Zespół, który wybiegł na murawę absolutnie było stać na przejście Zawiszy. Ale tego dnia dyspozycja naszych piłkarzy nie była najwyższa”.

Źródła: Goal.pl, Polsat Sport

Wybrane dla Ciebie