Jarosław Królewski mocno do Kuleszy
Jeszcze przed planowanym starciem Śląska Wrocław z Wisłą Kraków atmosfera stała się gorąca. Jarosław Królewski, prezes „Białej Gwiazdy”, publicznie odpowiedział Cezaremu Kuleszy, szefowi PZPN, apelując o przełożenie meczu. Trwa otwarta wymiana oświadczeń i zarzutów, a decyzje zapadają niemal z godziny na godzinę. Całe zamieszanie ma swoje źródło w kontrowersji wokół wpuszczenia kibiców Wisły na stadion we Wrocławiu.
Na kilka godzin przed hitowym starciem zaplecza Ekstraklasy pomiędzy Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków gorąco robi się nie tylko na boisku, lecz przede wszystkim poza nim. Wymiana publicznych oświadczeń, wzajemne oskarżenia i groźby – takie kulisy „święta futbolu” serwują kibicom władze klubów oraz PZPN.
Wszystko rozkręciło się, gdy organizator meczu, Śląsk Wrocław, ogłosił, że zorganizowana grupa kibiców z Krakowa nie zostanie wpuszczona na stadion. Powodem miało być potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa widzów i uczestników wydarzenia. Ta decyzja momentalnie wzbudziła ogromne kontrowersje i uruchomiła lawinę oświadczeń – zarówno ze strony gospodarzy, jak i Wisły, która nie dała za wygraną.
Od 27 lutego trwa przepychanka na argumenty i dokumenty, a każda ze stron przekonuje, że działa zgodnie z zasadami poprawnej organizacji imprez masowych. Dla kibiców i obserwatorów sytuacja zaczęła przypominać niekończące się biurokratyczne ping-pongi.
Lider I ligi nie daje za wygraną. Jarosław Królewski stanowczo podtrzymuje swoją opinię, że mecz w obecnych warunkach nie powinien dojść do skutku. Po najnowszym stanowisku Cezarego Kuleszy, prezesa PZPN, który w swoim oświadczeniu wytknął możliwe dotkliwe kary dla każdej ze stron, szef Wisły odpowiedział natychmiast i ostro, domagając się przełożenia spotkania na bardziej sprzyjający klimat oraz rzetelną analizę prawną.
Mocne słowa padły także pod adresem prezesa Śląska, Remigiusza Jezierskiego. Dalej już tylko ostrzejszy ton – w przekazie Królewskiego można było wyczuć zdecydowany apel, a nawet przestrogę: „Prezesie Cezarze Kulesza, przecież ulegliście szantażowi prezesa szantażowanego przez kiboli w sprawie rozegrania meczu bez kibiców – który potrafi co godzinę kłamać i przedstawiać inną wersję wydarzeń. To już się stało. Wciąż macie kilka godzin aby zmienić termin meczu inaczej sparaliżujecie całe rozgrywki – wszyscy stracą. Serdeczności” – napisał Królewski na portalu społecznościowym.
W efekcie cała sprawa przybrała obrót, którego przed paroma dniami nikt się nie spodziewał. Decyzje organizacyjne padają jak domino, a każda z nich może mieć krótkotrwały żywot – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że strony sporu nie wykazują chęci do kompromisu.