Gregoire Nitot rozważa sprzedaż Polonii Warszawa. Prezes na życiowym zakręcie
„Jestem dziś na rozdrożu” – przyznał Gregoire Nitot, komentując narastający konflikt z częścią kibiców Polonii Warszawa. Od kilku lat klub pod jego rządami wydostał się z piłkarskiego niebytu do walki o najwyższe cele w I lidze, ale napięta sytuacja na trybunach może zmienić jego podejście. Spory wokół polityki klubu, zarzuty o restrykcyjne działania wobec fanów z Kamiennej i otwarta krytyka właściciela doprowadziły do poważnych deklaracji – prezes wprost mówi o możliwości sprzedaży Polonii.
Gregoire Nitot nie owijał w bawełnę – trwające napięcia z kibicami Polonii Warszawa mogą skłonić go do podjęcia decyzji o sprzedaży klubu.
Historia Polonii Warszawa w ostatnich latach to prawdziwa sinusoida. Utytułowany klub przez długi czas zmagał się z kłopotami organizacyjnymi i finansowymi, co sprowadziło go na peryferie polskiego futbolu. Przełom nastąpił w 2020 roku, gdy stery przejął Gregoire Nitot. Dzięki niemu drużyna przebyła drogę z III ligi na zaplecze Ekstraklasy. W tym sezonie zespół realnie liczy się w walce nawet o miejsce barażowe dające szansę powrotu do elity.
Mimo tego progresu, nadzieje kibiców mogą szybko się rozwiać. Francusko-polski biznesmen poważnie rozważa sprzedaż swoich udziałów w „Czarnych Koszulach”. Na decyzję Nitota wpływają narastające nieporozumienia z częścią fanów – konflikty wybuchły zwłaszcza wokół stosowanych przez klub kar stadionowych oraz polityki cenowej biletów. W komunikacie „Wiara z Kamiennej” nie przebierała w słowach, zarzucając „działania represyjne wobec najwierniejszych kibiców” i podnoszenie cen wejściówek na tradycyjną trybunę fanów. Podkreślano, że cały klubowy klimat w ostatnich latach sprzyjał raczej wykluczeniu niż budowie wspólnoty.
Delikatnie mówiąc, wpis poruszył Nitota, który odpowiedział rozbudowanym komentarzem, prezentując własną perspektywę. Podkreślił, że przez niemal sześć lat zrobił wszystko, by klub się rozwijał, wskazując na konkretne inicjatywy – umożliwienie ultrasom swobodnego wejścia na stadion, liberalne zasady sprzedaży gadżetów, a nawet wyjątkowo niskie ceny biletów na Kamiennej. Jednocześnie jasno zaznaczył, że pewne przywileje się kończą, szczególnie tam, gdzie widzi nadużycia. „To już koniec” – powtarzał przy każdej z tych kwestii.
Najbardziej zaskoczył jednak językiem szczerości, gdy pisał: „Jestem dziś na rozdrożu. Jeśli nie zapłacę kolejnych 3 milionów złotych w styczniu (...), klub nie będzie w stanie płacić pracownikom, zawodnikom, trenerom ani wynajmować boisk treningowych”.
„Mógłbym sprzedać klub jeszcze dziś wieczorem i odejść, bo ten projekt nie daje mi już radości. Ale wiem też, że te pełne nienawiści wiadomości pochodzą od agresywnej mniejszości, podczas gdy 90% kibiców Polonii mnie popiera. Powiem szczerze: mam już dość. Chcę dalej budować silny klub, ale będzie to możliwe tylko dzięki zjednoczonej, pełnej szacunku i pozytywnej społeczności”
Prezes nie krył, że ciągłe obelgi, agresja i zarzuty zupełnie go demotywują. Deklarował, że wciąż marzy o trybunach pełnych zagorzałych fanów wspierających Polonię przez dobre i złe, jednak granica jego wytrzymałości zdaje się być naprawdę blisko przesunięcia.