Fornalik nie owija w bawełnę po porażce Ruchu
Ruch Chorzów po czterech meczach bez porażki musiał uznać wyższość Znicza Pruszków, przegrywając na własnym stadionie 1:2. Waldemar Fornalik nie krył rozczarowania postawą swojej drużyny, jasno wskazując, gdzie tkwił największy problem.
Ruch Chorzów zatrzymany przez ekipę Znicza Pruszków – pierwsza liga znów pokazała, że nie wybacza prostych błędów. Przegrana 1:2 w domowym meczu oznacza przerwanie serii czterech spotkań bez porażki i piątą porażkę Niebieskich w sezonie.
Waldemar Fornalik nie mieszał w słowach podczas konferencji pomeczowej. Wskazał, że mimo niewielkiego dorobku punktowego rywali, Znicz należy do drużyn, które potrafią „stwarzać sobie sytuacje” i chociaż dotąd kulała ich skuteczność, tym razem rehabilitowali się w polu karnym Ruchu.
– Przede wszystkim wiedzieliśmy, że Znicz, mimo małej zdobyczy punktowej, potrafi stwarzać sobie sytuacje. Problem mieli z ich wykorzystywaniem, ale to zespół groźny w fazach przejściowych. No i w takim meczu niestety nie wolno tracić w tak prosty sposób bramki, bo przy tych warunkach w ataku pozycyjnym trzeba mieć dużo atutów w postaci umiejętności indywidualnych, żeby dochodzić do dużej liczby sytuacji –
Szkoleniowiec podkreślał przy tym, że jego zespół — szczególnie w pierwszej połowie — starał się prowadzić grę, a jednak niewiele z tego konkretnego wynikało. Niewygodny rywal z Pruszkowa nie tylko umiejętnie się bronił, ale też potrafił kąsać kontratakami. Kluczowy był moment, gdy padła druga bramka dla rywali; Fornalik gorzko przyznał, że w takich spotkaniach nie wolno pozwolić sobie na utratę tylu goli, bo wtedy ciężko o powrót na właściwe tory.
Na pytanie o kolejny krok trener nie szukał wymówek. Przyznał, że przewidywał trudny mecz i niewygodnego przeciwnika. „Teraz trzeba wyciągnąć wnioski i przygotować się jeszcze do dwóch ostatnich meczów, które są przed nami” – dodał, jasno sygnalizując, że nie czas na rozpamiętywanie porażki.