Wrócił i odnowił mu się uraz. Problem Pawła Wszołka i Legii
Legia Warszawa nie ma szczęścia w tym sezonie – po ostatnim meczu w Gdyni przyszły kolejne złe wieści ze sztabu medycznego. Paweł Wszołek, który wrócił na boisko po przerwie, już po kilkunastu minutach musiał opuścić murawę. W 62. minucie zastąpił go kolejny zawodnik, a Marek Papszun przyznał, że doświadczonemu wahadłowemu odnowił się uraz mięśnia dwugłowego.
Stołeczna ekipa przystąpiła do starcia z Arką Gdynia mając w głowie fatalną passę dziesięciu ligowych meczów bez zwycięstwa. Choć do 90. minuty sytuacja była tragiczna i Legia Warszawa przegrywała 0:2, dublet Antonio Colaka w samej końcówce pozwolił uratować remis 2:2. Ten punkt trudno jednak uznać za sukces, biorąc pod uwagę stawkę i oczekiwania kibiców.
Wszołek już wcześniej zmagał się z problemami zdrowotnymi – właśnie przez uraz mięśnia nie odbył pełnych przygotowań do rundy wiosennej i zabrakło go w meczu z Koroną Kielce. Niestety, pech powrócił w najmniej odpowiednim momencie dla Legii, która dziś dryfuje niebezpiecznie blisko strefy spadkowej.
- Trudno coś powiedzieć bez pogłębionej diagnostyki. Odnowił się problem z mięśniem dwugłowym – to dla nas bardzo martwiąca sytuacja. Wypadli nam dwaj podstawowi skrzydłowy – Ruben Vinagre przed rozgrywkami, Paweł się leczył i na niego czekaliśmy. Dał dobrą zmianę, stworzył zagrożenie już w pierwszej akcji, ale znowu wypadł. Prawdopodobnie będziemy musieli radzić sobie bez niego - stwierdził trener legionistów Marek Papszun.