Wisła Kraków uratowana w ostatniej chwili. Mocne słowa Jopa po remisie z Koroną
Po emocjonującym meczu w Kielcach Wisła Kraków zdołała wyrwać remis Koronie dzięki trafieniu Alana Urygi w ostatnich minutach. Trener Mariusz Jop przyznał, że podstawą sukcesu była nieustępliwość i gra do ostatniego gwizdka. Biała Gwiazda przez długi czas musiała gonić wynik, ale po zmianie stron zdołała przejąć inicjatywę i uratować cenny punkt na trudnym terenie.
Wisła Kraków stanęła przed poważnym zagrożeniem porażką w Kielcach, ale w samej końcówce dopisało jej trochę szczęścia i nietuzinkowa postawa liderów. Bramkę na wagę remisu zaliczył Alan Uryga, który skierował piłkę do siatki, ratując tym samym Białą Gwiazdę przed stratą całej puli punktów. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1 i choć przez długi czas to Korona kontrolowała przebieg gry, podopieczni Mariusza Jopa wykazali się wyjątkową determinacją.
Pierwsza połowa nie układała się najlepiej dla krakowskiego zespołu. Trener Jop, cytowany przez WislaPortal.pl, podkreślił, że jego drużyna miała spore kłopoty w fazie przejściowej. "Rywal był w tej fazie bardzo groźny. Wiedzieliśmy o tym, że to jest coś na co czekają," zwrócił uwagę szkoleniowiec. To właśnie po stratach piłki gospodarze stwarzali największe zagrożenie.
Obraz gry odmienił się po zmianie stron. Wisła wyszła na murawę odmieniona, coraz częściej gościła pod bramką Korony i zaczęła stwarzać sobie dobre okazje strzeleckie. Szkoleniowiec docenił, że jego piłkarze nie tylko nie spuścili głów, ale potrafili przenieść ciężar gry na pole karne rywali. Jop przyznał, że bramka mogła paść wcześniej, lecz najważniejsze było to, że Wisła grała z pełnym zaangażowaniem do ostatniej minuty.
Zespół z Krakowa pokazał, że nawet w sytuacji podbramkowej jest w stanie się podnieść. Uryga wyrównał rezultat, a cały sztab mógł odetchnąć z ulgą. Dla Wisły ten punkt może być istotny nawet nie tyle ze względów tabeli, co z punktu widzenia budowania pewności siebie i zespołowego ducha. Mimo trudnych momentów, Biała Gwiazda nie spuściła z tonu i dała swoim kibicom powód do dumy.