Vuković odmienił Widzew. Lech ograny w debiucie! Zagłębie liderem
Zespół Widzewa Łódź pod wodzą Aleksandara Vukovicia od razu pokazał, że nie zamierza być łatwą zdobyczą. Bohaterska odpowiedź na prowadzenie Lecha Poznań i błyskawiczna reakcja po stracie gola zaowocowały cennym zwycięstwem 2:1. Widzew na chwilę opuszcza strefę spadkową, a Lech musi przełknąć gorycz porażki i coraz większą stratę do sensacyjnego lidera z Lubina.
Debiut Aleksandara Vukovicia na ławce trenerskiej Widzewa Łódź elektryzował kibiców już od kilku dni. W sobotni wieczór łodzianie zmierzyli się z wymagającym rywalem, jakim niewątpliwie jest Lech Poznań. Nowy szkoleniowiec nie miał łatwego zadania, lecz jego zespół szybko pokazał, że era podopiecznych „Vuko” nie będzie stała pod znakiem niezdecydowania.
Początek zwiastował przewagę Kolejorza — zespół z Poznania dobrze wszedł w mecz i już w 28. minucie objął prowadzenie po składnej akcji i trafieniu Gisliego Thordarsona. Widzew jednak natychmiast odpowiedział – skuteczne rozegranie na boku boiska i Fran Alvarez wykorzystał znakomite dośrodkowanie, nie zostawiając Bartoszowi Mrozkowi żadnych szans w bramce.
Szybka riposta Widzewa zaskoczyła Lecha. „Stary” Widzew mógłby w tej sytuacji się poddać, ale pod wodzą nowego szkoleniowca gospodarze pokazali odporność psychiczną. Kibice nie kryli emocji, a już po kilku minutach od straty gola cała łódzka widownia mogła cieszyć się z wyrównania.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia. W 52. minucie Emil Kornvig huknął nie do obrony, korzystając z nieporadnego wybicia Mateusza Skrzypczaka. Piękny gol i prowadzenie łodzian wprawiły w zachwyt trybuny i samego Vukovicia, który nie mógł wymarzyć sobie lepszego początku.
Goście nie zamierzali składać broni – odnotowano niewykorzystane sytuacje Lecha, między innymi minimalnie niecelny strzał Aliego Gholizadeha czy nieuznane przez VAR trafienie Leo Bengtssona (spalony). W końcówce spotkania Lech postawił wszystko na jedną kartę, a najbliżej szczęścia był Mateusz Skrzypczak. W doliczonym czasie gry jego uderzenie głową efektownie obronił jednak Veljko Ilić, który tym samym zapewnił Widzewowi komplet punktów.
Widzew Łódź – Lech Poznań 2:1 (1:1)
0:1 Gisli Thordarson 28
1:1 Fran Alvarez 34
2:1 Emil Kornvig 52