Trener Górnika otwarcie o przyczynach kryzysu
Górnik Zabrze, który nie tak dawno zachwycał swoją postawą w Ekstraklasie, dziś boryka się z drastycznym spadkiem formy. Piąta porażka w sezonie, tym razem z Radomiakiem, skłoniła trenera Michala Gasparika do szczerej rozmowy o problemach zespołu.
Górnik Zabrze znów zawiódł swoich kibiców. Piąte niepowodzenie w tym sezonie, przegrana z Radomiakiem Radom, tylko podgrzało spekulacje o kryzysie trzynastokrotnych mistrzów Polski. Tym razem to Goncalo Feio pokazał, jak wykorzystać słabości śląskiej ekipy.
Michal Gasparik, zapytany o ocenę meczu, nie uciekał od trudnych tematów. Trener Górnika rzucił światło na kulisy słabej dyspozycji: "Pierwszy błąd polegał na tym, że mecz ułożył się inaczej, niż chcieliśmy. Drugi błąd zdecydował o tym, że Radomiak wygrał ten mecz. W drugiej połowie próbowaliśmy grać vabank, ale potem padła trzecia bramka i wtedy na boisku pojawił się chaos, dezorganizacja. Jest w tym też moja wina" – przyznał podczas konferencji.
Śląska drużyna nie utrzymała koncentracji od pierwszych minut. Jak tłumaczył Gasparik, stracili bramkę już w trzeciej minucie meczu. Rywale złapali wiatr w żagle i Górnik, mimo starań, nie zdołał odwrócić losów spotkania. "W pierwszej połowie nie utrzymywaliśmy się przy piłce. Chcieliśmy zrobić zmianę systemu jeszcze przed drugą bramką, bo czułem, że potrzebujemy coś skorygować, ale ta druga bramka praktycznie zdecydowała o spotkaniu" – dodał trener.
Kolejne słowa Słowaka wybrzmiały jeszcze dosadniej. Jego zdaniem drużynie brakuje głębi kadrowej, jaką mogą pochwalić się najwięksi rywale w lidze. "Już wcześniej mówiłem, że nie jesteśmy w takiej formie jak na początku sezonu. Jeśli nie mamy wszystkich piłkarzy, brakuje nam organizacji. My nie mamy gwiazd, nie mamy szerokiej ławki, jak Lech Poznań czy inne najmocniejsze zespoły, jak Jagiellonia czy Raków. My musimy mieć wszystkich zdrowych i dobrą organizację. To mieliśmy prawie cały sezon. Jeśli to będzie tylko jeden taki mecz, taki słabszy, to ok. Nie jesteśmy tak mocni jak te największe kluby. Niemniej teraz nie możemy sobie pozwolić na powtórkę" – uściślił szkoleniowiec.
Straciliśmy bramkę w trzeciej minucie, po dużym błędzie. Potem rywale się nakręcali i było trudno w tym meczu. W pierwszej połowie nie utrzymywaliśmy się przy piłce. Chcieliśmy zrobić zmianę systemu jeszcze przed drugą bramką, bo czułem, że potrzebujemy coś skorygować, ale ta druga bramka praktycznie zdecydowała o spotkaniu.
W nadchodzącym tygodniu Górnik Zabrze stanie przed szansą na poprawę nastrojów. Najpierw podejmie Lechię Gdańsk w STS Pucharze Polski, a następnie zagra z tym samym rywalem w końcówce ligowego roku. Powrót na zwycięską ścieżkę z pewnością nie będzie zadaniem łatwym.