Bartłomiej Pawłowski: "Inaczej to sobie wyobrażałem"
Bartłomiej Pawłowski nie krył rozczarowania po odejściu z Widzewa Łódź. 33-letni zawodnik wprost przyznał, że wyobrażał sobie to pożegnanie zupełnie inaczej, zwłaszcza po deklaracjach władz klubu, iż niebawem usiądą do rozmów o nowym kontrakcie. Mimo gotowości do dalszej gry, nie otrzymał propozycji pozostania, choć długo wierzono, że sytuacja rozwinie się inaczej.
Bartłomiej Pawłowski w letnim oknie transferowym zamienił Widzew Łódź na Arkę Gdynia, ale rozstanie z dotychczasowym klubem nie przebiegło po jego myśli. Doświadczony pomocnik szczerze przyznał, że liczył na bardziej przejrzystą komunikację ze strony łódzkich władz i liczył, że rozmowy o nowym kontrakcie rzeczywiście dojdą do skutku.
O sytuacji wypowiedział się na łamach Weszło, mówiąc:
Nie umiem jeszcze na chłodno odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno nie tak to sobie wyobrażałem
Mimo to, zimą pojawiło się w klubie wielu nowych graczy, a Pawłowski miał świadomość, że transfery oznaczają, iż świeżo sprowadzeni piłkarze dostaną swoje minuty i muszą zostać odpowiednio wprowadzeni do zespołu. – Informowano mnie, że wkrótce zaczniemy rozmowy o nowym kontrakcie, ale z tygodnia na tydzień widziałem, w jakiej jestem sytuacji – mówił, sugerując, iż faktyczne propozycje nie padły nawet wtedy, gdy deklarowano ich rychłe złożenie.
Na zakończenie Pawłowski nie ukrywał zaskoczenia pozytywną postawą kibiców. Oczekiwał raczej chłodnego pożegnania, zwłaszcza po wynikach minionych rozgrywek, a tymczasem sympatycy Widzewa solidarnie wsparli go w sieci i poza boiskiem.