Tomasz Stamirowski krytycznie o transferach Widzewa Łódź: rekordowe wydatki to za mało
Widzew Łódź wydaje rekordowe pieniądze na transfery i pensje po przejęciu przez Roberta Dobrzyckiego, jednak efekty na boisku są mizerne. Tomasz Stamirowski, były większościowy udziałowiec, w rozmowie z „Expressem Ilustrowanym” wyraża sceptycyzm wobec rozrzutnej strategii i podkreśla, że sam wyznawał zasadę ostrożnego gospodarowania środkami. Stamirowski wskazuje, że wysokie inwestycje nie gwarantują sukcesów, jeśli brakuje dyscypliny i odpowiedniego wykorzystania potencjału zawodników.
W Widzewie Łódź trwa nowa epoka pod batutą Roberta Dobrzyckiego, ale rosnące wydatki nie idą w parze z oczekiwaniami kibiców. Klub w letnim oknie transferowym przeznaczył ponad siedem milionów euro na wzmocnienia, a zimą wydatki sięgają już prawie sześciu milionów – mimo że rynek wciąż oficjalnie nie został otwarty. Po tych inwestycjach łódzka ekipa figuruje również jako jeden z najlepiej płacących klubów w Ekstraklasie.
Na tym tle pojawia się stanowczy głos Tomasza Stamirowskiego, byłego większościowego akcjonariusza klubu. Od 2021 do 2025 roku miał on decydujący wpływ na kierunek rozwoju RTS-u, dziś posiada jeszcze nieco ponad 20 procent udziałów. Aktualne miejsce w tabeli (15. lokata i 20 punktów po 18 kolejkach), które zrównuje Widzew z GKS-em Katowice będącym w strefie spadkowej, wyraźnie rozmija się z wysokością poniesionych nakładów finansowych.
Stamirowski w rozmowie z "Expressem Ilustrowanym" nie ukrywa wątpliwości wobec obecnej strategii. Podkreśla: "Kultura szanowania pieniędzy jest czymś, co jest mi bardzo bliskie, bo tak zostałem wychowany [...] W Widzewie dbaliśmy o rozsądne wydawanie środków, bo przekazujemy na zespół również pieniądze kibiców, sponsorów i innych akcjonariuszy. Dla kibica nie ma nic gorszego, jak piłkarz z kosmiczną pensją, snujący się po boisku".
Jakby tylko wydane miliony przekładały się na lokatę w tabeli, to mistrzostwo Polski byłoby wyłącznie kwestią zainwestowania odpowiednio dużych pieniędzy. To jednak nie jest takie proste, bo sportowy sukces nie opiera się wyłącznie na górze wydanych euro na sprowadzenie zawodników i liczbie transferów. Mam taką nieodpartą refleksję, że mamy chyba najlepszą jakościowo drużynę od momentu powrotu do Ekstraklasy, a z drugiej strony, najgorszą, jeżeli chodzi o wykorzystanie potencjału!
Stamirowski akcentuje, że dyscyplina finansowa i odpowiednie nadzorowanie inwestycji są niezbędne w zarządzaniu klubem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą pieniądze sympatyków i sponsorów. Zwraca uwagę, iż nawet najlepszy zespół pod względem nazwisk nie zapewni wyników bez sportowego zaangażowania i wykorzystania możliwości piłkarzy.
I ostrzega, że Widzew traci powoli swoje DNA.
"Klub ma nad czym pracować. Dryfujemy niebezpiecznie w kierunku kultury Legii. Osób znających dogłębnie klub, jego realia, historię i wszystkie uwarunkowania, można policzyć na palcach jednej ręki. I trzeba o nich dbać" - mówi Stamirowski.