Szalony mecz w Poznaniu. Siedem goli, Lech ogrywa Raków!
Gol piętą w doliczonym czasie, zwariowana wymiana ciosów, dziewięćdziesiąt minut, po których w Poznaniu długo nie opadły emocje. Lech Poznań rozstrzygnął dramatyczny pojedynek z Rakowem Częstochowa na swoją korzyść – 4:3. Spotkanie nie zawiodło: od błędów w defensywie, przez nieprzewidziane zwroty akcji, aż po efektowny gol Iviego Lopeza z rzutu wolnego i wyczyn Yannicka Agnero. To był wieczór, w którym piłka znowu pokazała, jak potrafi zaskoczyć.
Mecz 23. kolejki PKO Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań a Rakowem Częstochowa już przed pierwszym gwizdkiem zapowiadał się na hit, ale rzeczywistość przeszła nawet śmiałe oczekiwania kibiców. Siedem goli, zwroty akcji co kilka minut i bramki, które można oglądać w nieskończoność – to był wieczór pełen piłkarskich emocji.
Spotkanie zaczęło się od błędu defensywy gospodarzy. Nieszczęsne podanie Michała Gurgula wpędziło go w kłopoty, a Bartosz Mrozek sfaulował Patryka Makucha w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Jonatan Braut Brunes. Lech ruszył do odrabiania strat – najpierw poprzeczka po strzale Leo Bengtssona, potem ręka Ariela Mosóra w polu karnym, a Mikael Ishak nie pomylił się z jedenastu metrów.
Poznaniacy mieli wyraźną przewagę, byli przy piłce przez ponad 70 procent czasu gry, ale to Raków znowu zaskoczył. Konkretny atak, dorzucenie w pole karne, strzał Brunesa odbity przez bramkarza i skuteczna dobitka Jeana Carlosa Silvy ustaliła wynik na 1:2. Sam Robert Gumny pozwolił sobie wtedy na złamanie linii spalonego, co wykorzystali goście.
Kiedy wydawało się, że Lech podłamie się przed przerwą, gospodarze sklecili akcję jak z podręcznika. Ali Gholizadeh wypatrzył Luisa Palmę, który z kilku metrów doprowadził do wyrównania. Po zmianie stron poznaniacy wyszli na prowadzenie – zamieszanie po rzucie rożnym wykorzystał Antonio Milić, pakując piłkę do siatki po jednej z nielicznych nieudanych interwencji Oliwiera Zycha.
Na tym jednak nie koniec zwrotów. Gdy w 73. minucie Ivi Lopez popisał się fenomenalnym golem z rzutu wolnego. Przez chwilę mogło się wydawać, że to goście są bliżej zwycięstwa – minimalny spalony Stratosa Svarnasa zaraz potem ostudził jednak zapał częstochowian.
Potem przyszła akcja wieczoru – w doliczonym czasie gry Yannick Agnero popisał się strzałem piętą i zapewnił Lechowi komplet punktów. „To już szósta wygrana z rzędu drużyny Nielsa Frederiksena. W tym momencie Lech zrównał się punktami z prowadzącą w Ekstraklasie Jagiellonią Białystok” – podano w relacji.
Raków raz jeszcze płacił za brak konsekwencji w defensywie, choć to gospodarze popełniali kuriozalne błędy na początku. Ostatecznie ten mecz długo zostanie w pamięci kibiców i dla jednych, i drugich.
Lech Poznań – Raków Częstochowa 4:3 (2:2)
0:1 Jonatan Braut Brunes 8-karny
1:1 Mikael Ishak 19-karny
1:2 Jean Carlos Silva 37
2:2 Luis Palma 45
3:2 Antonio Milić 55
3:3 Ivi Lopez 73
4:3 Yannick Agnero 90+1
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore