Rzut karny w końcówce ratuje Raków Częstochowa w Lublinie – StolicaSportu.pl

Raków wyrwał punkt po karnym w Lublinie

Mbaye Ndiaye
Domyślna grafika
Maro
12 kwietnia 2026 16:46
2 minuty czytania

Spotkanie Motoru Lublin z Rakowem Częstochowa zapowiadało się na jeden z kluczowych pojedynków kolejki Ekstraklasy. Przyciski gospodarzy i gol Mbaye N'Diaye dawały przewagę lublinianom, ale emocje nie opuściły stadionu aż do ostatnich sekund. Ostatecznie rzut karny w doliczonym czasie gry pozwolił Rakowowi wywieźć z Lublina remis, czego Motorowi do końcowego triumfu zabrakło niewiele.

Motor Lublin potrzebował punktów, by nie zbliżyć się do strefy spadkowej, a Raków Częstochowa gonił czołówkę po trzech ligowych kolejkach bez zwycięstwa. Już od pierwszego gwizdka gospodarze postawili na odważną grę, konsekwentnie szarżując na połowie rywali. Przewaga mogła się szybko zamienić w gola, jednak skuteczności zabrakło zarówno Bartoszowi Wolskiemu, jak i reszcie ofensywy Motoru.

Pech nie ominął jednak przyjezdnych – Karol Struski już w 7. minucie musiał opuścić murawę z powodu urazu i jego miejsce zajął Oskar Repka. Mimo lekkiego zamieszania, Raków zaczął łapać rytm, zwłaszcza po kwadransie, gdy do głosu doszli Bogdan Racovitan i Lamine Diaby-Fadiga.

Okazje mnożyły się po obu stronach, ale na przerwę zawodnicy schodzili przy bezbramkowym remisie. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie – choć Motor miał swoje momenty, Raków odpowiadał groźnymi akcjami. Brakowało jedynie skutecznego wykończenia.

Druga połowa wciąż trzymała kibiców w napięciu, wymiana ciosów nie przynosiła rozstrzygnięcia. Moment przełamania przyszedł w 67. minucie – po dośrodkowaniu z lewej strony akcję wykończył kolanem Mbaye N'Diaye, a piłka wpadła do siatki mimo próby interwencji Jonatana Brauta Brunesa.

Goście wyglądali na zmęczonych poprzednimi meczami, a Motor miał okazje, by zamknąć spotkanie kolejnym trafieniem. Paweł Stolarski huknął z woleja, lecz bramkarz Rakowa nie dał się zaskoczyć. Swoją szansę miał także Brunes, ale nie zmieniło to wyniku.

W końcówce Motor liczył już sekundy do końcowego gwizdka, jednak Raków nie dawał za wygraną. W 88. minucie w polu karnym Jakub Łabojko nieprzepisowo zatrzymał Brunesa. Po analizie VAR, sędzia Bartosz Frankowski wskazał na jedenasty metr – i to właśnie Brunes pewnie wykorzystał rzut karny, ustalając rezultat spotkania.

Motor Lublin - Raków Częstochowa 1:1 (0:0)
1:0 Mbaye N'Diaye 67
1:1 Jonatan Braut Brunes 90+2-karny

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore


Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie