Ouma odsunięty za spóźnienia
Gorąco zrobiło się wokół Timothy’ego Oumy, który z własnej winy traci miejsce w kadrze Lecha Poznań na obóz w Abu Zabi. Powód? Seria spóźnień, w tym brak powrotu do klubu na czas po zimowej przerwie. Trener Niels Frederiksen nie pozostawił złudzeń – teraz Kenijczyk będzie trenował w rezerwach i tylko od jego postawy zależy, czy wróci do gry w pierwszym zespole.
Timothy Ouma nie znalazł się w kadrze Lecha Poznań na zbliżający się obóz przygotowawczy. Według doniesień Maksymiliana Dyśko z portalu Sportowy-poznan.pl, decyzja zapadła po serii naruszeń dyscypliny przez kenijskiego pomocnika.
Jeszcze w listopadzie Ouma narobił zamieszania wokół swojej osoby, wracając z reprezentacji Kenii do Poznania z wyraźnym opóźnieniem. Wówczas trenerzy Lecha deklarowali, że mieli sytuację pod kontrolą. Absencja piłkarza w ligowym meczu z Radomiakiem Radom miała być wcześniej ustalona, więc nie wywołała większego szumu.
Sytuacja jednak szybko się zmieniła. Jak się okazało, już po miesiącu Ouma ponownie złamał klubową dyscyplinę – nie tylko wrócił do Poznania trzy dni po terminie, ale początkowo nawet nie informował nikogo z klubu, że się spóźni.
Pierwszy trening po zimowej przerwie wyznaczono na 6 stycznia. Kenijczyk zjawił się dopiero 9 stycznia, czym zniecierpliwił zarówno cały sztab szkoleniowy, jak i kolegów z drużyny.
Trener Niels Frederiksen nie ukrywał rozczarowania. W rozmowie z dziennikarzami przyznał, że Ouma "zachował się niezgodnie z zasadami panującymi w drużynie, dlatego postanowiliśmy nie włączać go do kadry na obóz w Abu Zabi". Dodał, że zawodnik zostaje w kraju i będzie trenować z trzecioligowymi rezerwami. O przyszłości piłkarza przesądzi jego podejście do pracy i respektowanie klubowych reguł.
Lech dopuszcza wciąż powrót Oumy do pierwszego zespołu, ale bez udziału w pełnym, intensywnym obozie przygotowawczym i na tle konkurencji, jego szanse mocno spadły. Z pewnością losy młodego zawodnika będą teraz uważnie obserwowane przez kibiców oraz sztab szkoleniowy.