Marek Papszun: Chciałbym odejść
„To jest moje życie i mam prawo o nim decydować” – tak Marek Papszun skomentował zamieszanie wokół plotek o możliwym odejściu z Rakowa Częstochowa. Po spotkaniu z Rapidem Wiedeń szkoleniowiec wyjaśnił kulisy swoich słów, podkreślając jednocześnie profesjonalizm i pełne zaangażowanie na rzecz klubu, mimo zwiększonego zainteresowania ze strony Legii Warszawa.
Marek Papszun znalazł się w centrum medialnego zamieszania po tym, jak przed meczem Rakowa Częstochowa z Rapidem Wiedeń otwarcie przyznał, że chciałby objąć stanowisko trenera Legii Warszawa. Po ostatnim gwizdku został zasypany pytaniami o przyszłość. Sytuację skomentował bardzo otwarcie, tłumacząc motywy swojego stanowiska i działania wobec Rakowa.
– Mam swoje wartości i wiem, co robię oraz co mówię – oświadczył szkoleniowiec, apelując, by nie oceniać jego wyborów bez znajomości całego kontekstu. Zaznaczył, że każdemu należy się prawo do decydowania o swoim losie: „Proszę sobie wyobrazić, że to jest moje życie i mam prawo o nim decydować”.
Nie da się ukryć, że atmosfera wokół trenera Rakowa zrobiła się gęsta. Mimo wszystko Papszun podkreśla, że mimo ważnego kontraktu z klubem nie zamierza działać na jego niekorzyść. Wyjaśniał:
Myślę, że było to widoczne – w pełni się poświęcam, ostatnio nie miałem nawet dnia wolnego, pracuję po to, żeby Raków wygrywał.
W obliczu krytyki i spekulacji Papszun nie zamierza zmieniać swojego podejścia. „Śpię spokojnie – przespałem całą noc, a od szóstej rano normalnie pracuję, jak zawsze. Nic się u mnie nie zmieniło i nic się nie zmieni”, podkreślał. Trener z dystansem odniósł się nawet do symbolicznego aktu zamalowania jego muralu, sugerując, że nie zamierza rozpaczać z powodu braku uznania, bo pewien jest własnego zaangażowania.
Pytany o przyszłość, nie zobowiązuje się do żadnej ze stron. Przekonuje, że nie daje ani gwarancji odejścia, ani deklaracji pozostania: „Przecież nigdzie nie powiedziałem, że odchodzę – powiedziałem jedynie prawdę: że chciałbym odejść. To zasadnicza różnica”.