Los Goncalo Feio w Radomiaku przesądzony
Po ostatnim, głośnym incydencie z udziałem radnego i interwencją policji, Gonçalo Feio rozstał się z Radomiakiem Radom. 36-letni Portugalczyk zakończył swoją pracę trenerską po zaledwie czterech miesiącach, a eksperci nie mają wątpliwości, że to była współpraca skazana na niepowodzenie. Klub mierzył się z organizacyjnymi brakami, a sam Feio nie krył perfekcjonizmu i wysokich oczekiwań.
Po serii burzliwych wydarzeń Gonçalo Feio zdecydował się odejść z ławki trenerskiej Radomiaka Radom. Jego kadencja trwała jedynie cztery miesiące, co już samo w sobie mówi wiele o tej krótkiej, napiętej przygodzie Portugalczyka z radomskim klubem.
Jak donoszą media, oficjalny komunikat w tej sprawie wydaje się już czystą formalnością, bo w kuluarach decyzja o rozstaniu jest przesądzona. W finale pobytu Feioa w Radomiaku kluczową rolę odegrał spiętrzony konflikt po meczu z GKS-em Katowice – trener wdał się w ostrą wymianę zdań, a po wszystkim miał zostać uderzony przez radnego Dariusza Wójcika. Sytuacja była tak napięta, że konieczna okazała się interwencja policji.
Następstwem tego incydentu była szybka, zdecydowana reakcja Portugalczyka – 36-letni szkoleniowiec złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu. Tyle trwała jego walka o poziom w klubie, który – jak jasno pokazuje przebieg ostatnich miesięcy – nie był gotowy sprostać ani wymaganiom Feio, ani presji zaplecza Ekstraklasy.
Specjalista od wymagającej pracy i perfekcjonista od A do Z, Feio musiał zmierzyć się z szeregiem absurdalnych problemów. Jak podkreślił Łukasz Olkowicz w programie „Misja Sport”, już na starcie było wiadomo, że: „to się uda pod warunkiem, że Gonçalo Feio będzie łykał tabletki uspokajające, melisę. Dzisiaj jednak myślę, że to nie miało prawa się udać. Zestawienie deficytów klubu i perfekcjonizmu Feio groziło wybuchem”.
Kwintesencją chaosu wokół Radomiaka była sprawa siłowni – trener przez kilka miesięcy nie mógł doprosić się nawet podstawowego zaplecza treningowego. Przed jednym ze spotkań z Arką Gdynia klub... nie zapewnił testu stadionu i zapotrzebowania na prąd – efektem był przesunięty mecz.
Statystyki Portugalczyka na ławce nie były dramatyczne: w dziesięciu rozegranych meczach poprowadził Radomiaka do czterech zwycięstw, trzech remisów i trzech porażek. Jednak atmosfera wokół drużyny od początku przypominała pole minowe, a zespół – pomimo ligowej pozycji w środku tabeli – nie zdołał znaleźć stabilizacji. „Zieloni” mają tylko cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, co jeszcze bardziej podgrzewa napięcie.