Legia Warszawa ratuje remis z Lechią Gdańsk
W ostatniej chwili Legia Warszawa wyrwała punkt w starciu z Lechią Gdańsk, które do końca trzymało kibiców w napięciu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.
Wojskowi weszli na murawę przy Łazienkowskiej pod presją. Przed pierwszym gwizdkiem było jasne, że po serii plotek i tymczasowym prowadzeniu zespołu przez Inakiego Astiza, oczekiwano odpowiedzi na boisku. Rywalem była rozpędzona Lechia Gdańsk, prowadzona przez Johna Carvera.
Lechia od początku podeszła do zadania bez kompleksów i jeszcze przed przerwą udowodniła, że nie przyjechała tylko się bronić. W 42. minucie Iwan Żelizko idealnie przymierzył z dystansu, otwierając wynik po podaniu Tomasa Bobcka. Ten gol był ukoronowaniem przewagi ekipy z Gdańska w pierwszej połowie.
Po zmianie stron Legia jakby się przebudziła. Już w 53. minucie Bartosz Kapustka huknął zza pola karnego po podaniu od Claude'a Goncalvesa i piłka wylądowała w siatce – gospodarze doprowadzili do wyrównania.
Mimo wyrównania, wcale nie zrobiło się spokojnie. Wręcz przeciwnie, bo to Lechia znów zaskoczyła. W 77. minucie Aleksandar Cirković, który pojawił się na boisku chwilę wcześniej, wykorzystał drugą asystę Bobcka tego wieczoru i wpakował piłkę do bramki Legii.
Wydawało się, że Legia nie będzie w stanie już ponownie się podnieść, ale w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry kibice przy Łazienkowskiej przeżyli prawdziwy rollercoaster. To właśnie Wojciech Urbański zdobył gola na wagę remisu po zagraniu Bartosza Kapustki.