Lechia zaskoczy jeszcze transferami?
Lechia Gdańsk do tej pory nie była zbyt aktywna na rynku transferowym, szczególnie jeśli porównać ją z innymi zespołami Ekstraklasy. Do klubu zdążyli już trafić jedynie Indrit Mavraj oraz Igor Bambecki. Jak się okazuje, to jednak nie musi być koniec wzmocnień w Gdańsku.
Jesień układała się dla „Biało-Zielonych” zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę karę pięciu ujemnych punktów za poprzednie nieprawidłowości finansowe. Zespół prowadzony przez Johna Carvera bez problemu utrzymał się ponad strefą spadkową po rundzie jesiennej. Teraz w Gdańsku celują nie tylko w utrzymanie poziomu, ale nawet myślą o wyższych pozycjach.
Za kulisami mówiono, że zimą raczej nie ma co liczyć na ofensywę transferową. Tymczasem już pojawiła się dwójka nowych graczy, a z wypowiedzi Paolo Urfera dla Trójmiasto.pl wynika, że niewykluczone są kolejne ruchy. Urfer nie owijał w bawełnę:
„Nadal monitorujemy rynek, utrzymując tę samą strategię, którą przyjęliśmy od początku zaangażowania w projekt Lechii Gdańsk dwa i pół roku temu – połączenie młodych talentów i doświadczenia. Zawodnicy, którzy wzmocnią nasz zespół, muszą wnieść wartość dodaną lub być postrzegani jako już przygotowani do kolejnego sezonu. Reasumując, dążymy do przeprowadzenia może jeszcze jednego lub dwóch ruchów do końca okna transferowego” – zaznaczył Szwajcar.
Równocześnie prezes nie krył zadowolenia z pracy sztabu szkoleniowego, zauważając: „Skład drużyny na ten sezon jest już określony. Jeśli chodzi o trenerów, zgromadziliśmy doskonały zespół, który skutecznie rozwija talenty, które mamy w składzie”. Taka strategia wyraźnie sugeruje, że ewentualne wzmocnienia byłyby inwestycją w przyszłość, a nie natychmiastowym ratunkiem dla pierwszego składu.
W Gdańsku sytuacja kadrowa wydaje się dość klarowna, ale w ostatnich dniach zimowego okna wszystko może się wydarzyć. Lechia najwyraźniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, szykując się do transferowego finiszu z myślą o rozwoju młodych piłkarzy w perspektywie kolejnych sezonów.