Lech w końcu wygrywa i to od razu w hicie. Zabrze zdobyte!
Intensywne starcie w Zabrzu rozpoczęło się od nieuznanego gola Michała Rakoczego, ale to Lech Poznań przełamał się po serii porażek. Drużyna Nielsa Frederiksena zdołała przechylić szalę na swoją korzyść, gdy właśnie kapitan Mikael Ishak pewnym uderzeniem głową otworzył wynik meczu. Górnik Zabrze długo próbował odrobić straty, jednak defensywa Lecha i interwencje Bartosza Mrozka dały poznaniakom cenne trzy punkty. Gospodarze długo bili głową w mur, a końcówka przyniosła jeszcze więcej nerwów.
Lech Poznań miał nóż na gardle. Rok 2026 rozpoczął od dwóch wpadek z rzędu, więc przyjeżdżał do Zabrza mocno pod presją. Górnik, rozpędzony po solidnych występach, od początku narzucił swój rytm i już w szóstej minucie Michał Rakoczy umieścił piłkę w bramce poznaniaków, ale na szczęście dla Lecha sędzia dopatrzył się spalonego.
Tak naprawdę gospodarze w pierwszej fazie chcieli zdominować Kolejorza, ale konkretów brakowało. Lech wykorzystał pierwszy lepszy wypad – najpierw Patrik Walemark mocno huknął z dystansu, czym zmusił Marcela Łubika do czujnej interwencji. Stały fragment i szybka kombinacja – Leo Bengtsson sprytnie zgrał piłkę, a Mikael Ishak w swoim stylu głową wpakował ją do siatki. Po 10 minutach to goście schodzili do defensywy z przewagą.
Prowadząc, poznaniacy nie oddali pola bez walki. Górnicy bili głową w mur, a kiedy już doszli pod bramkę Bartosza Mrozka, w 22. minucie Rakoczy zmarnował niezłą szansę, pudłując w zamieszaniu. Potem groźnie uderzył także Sondre Liseth, ale i tym razem Mrozek był na posterunku.
Tuż po przerwie obudził się znów Górnik. Siejący postrach Maksym Chłań szukał szczęścia, jednak jego strzał powędrował w trybuny. Za chwilę Patrik Hellebrand sprawdził czujność Mrozka mocnym uderzeniem pod poprzeczkę – szybką reakcją popisał się bramkarz Lecha, utrzymując prowadzenie swojego zespołu.
Trener Niels Frederiksen dokonał roszad i Lech wyhamował zapędy zabrzan. Luis Palma dał gościom dodatkową energię, zresztą sam wygarnął jeszcze groźny strzał poza polem karnym, ale golkiper Górnika nie dał się zaskoczyć.
W końcówce gospodarze postawili wszystko na jedną kartę, rzucili się do ataku, ryzykując coraz więcej. Niemal już na finiszu tej gonitwy Kamil Lukoszek znalazł się w polu karnym, jednak odebrał mu marzenia kolejny raz czujny Bartosz Mrozek. Za chwilę, tuż przed doliczonym czasem, Lech miał wszystko w swoich rękach – Yannick Agnero miał sytuację niemal na tacy. Rezerwowy Kolejorza trafił z metra, lecz Rafał Janicki ofiarnie wybił piłkę z pustej bramki.
Górnik Zabrze - Lech Poznań 0:1 (0:1)
0:1 Mikael Ishak 10