Lech Poznań nie zamyka drzwi pomocnikowi. Nowa umowa na horyzoncie?
Lech Poznań wciąż liczy na powrót do formy Radosława Murawskiego. Pomocnik nie rozegrał jeszcze ani minuty w obecnym sezonie ze względu na przedłużające się problemy zdrowotne. Jego obecny kontrakt kończy się wraz z sezonem, jednak Kolejorz nie zamyka przed nim furtki i deklaruje gotowość do podjęcia rozmów o nowej umowie. Warunek jest jeden.
Lech Poznań od miesięcy obserwuje, jak Radosław Murawski walczy z przeciągającymi się kłopotami zdrowotnymi. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, że wróci jeszcze jesienią, defensywny pomocnik nie zdążył wybiec na murawę przed nowym rokiem. Dodatkowa operacja wydłużyła jego nieobecność aż do wiosny. W ciągu zimy trenował osobno i – jak wynika z doniesień – dopiero zbliża się do pełnych obciążeń.
Murawski, który jeszcze poprzedni sezon kończył jako jedna z kluczowych postaci Kolejorza, znalazł się dziś w zupełnie nowym położeniu. Brak gry i dłuższa rehabilitacja sprawiły, że nie wiadomo, czy szybko odzyska dawną formę. A czasu nie zostało wiele – jego obecy kontrakt obowiązuje tylko do końca rozgrywek 2025/26.
Sytuacja pomocnika budzi niemałe emocje wśród kibiców. Jak przekazał Sebastian Staszewski w programie na kanale Meczyki, decyzja Lecha Poznań będzie zależała przede wszystkim od tego, czy Murawski udowodni na boisku, że jeszcze stać go na wysoką jakość gry po poważnej przerwie.
Chociaż zarząd Lecha nikogo nie pogania, a temat przyszłości Murawskiego schodzi jeszcze na dalszy plan, nikt w klubie nie ukrywa, że ewentualne rozmowy kontraktowe uzależnione będą przede wszystkim od jego dyspozycji po powrocie. Sam zawodnik miałby szansę na dalszą współpracę, choć zapewne czekają go trudne negocjacje – szczególnie, że jego wynagrodzenie należy do najwyższych w szatni.
W Poznaniu nie zamykają przed Murawskim drzwi. Klub liczy, że środkowy pomocnik pokaże, iż wrócił do pełni zdrowia i wciąż może być wartością dodaną dla zespołu walczącego o ligowe cele.