Konstantinos Sotiriou w szpitalu. Lider Korony Kielce po starciu z Radomiakiem – StolicaSportu.pl

Konstantinos Sotiriou w szpitalu. Problemy ze wzrokiem

Konstantinos Sotiriou
fot. Korona Kielce
Domyślna grafika
Misza
13 lutego 2026 22:28
2 minuty czytania

„W starciu zawodnik Radomiaka Radom włożył mu palec w oko i poszła z niego krew” – ujawnił po meczu trener Korony Kielce Jacek Zieliński. Konstantinos Sotiriou, nie tylko jeden z liderów drużyny, ale i autor asysty w niedawnym spotkaniu, po derbach trafił do szpitala z poważnymi problemami ze wzrokiem. Wynik badań przesądzi o jego dalszym udziale w rozgrywkach ligowych.

Emocje w derbach, jak to bywa w świętej wojnie, sięgnęły zenitu, ale mało kto spodziewał się, że mecz pomiędzy Koroną Kielce a Radomiakiem Radom (2:0) zakończy się pobytem w szpitalu kluczowego zawodnika gospodarzy.

Konstantinos Sotiriou, nie tylko obrońca, ale i filar żółto-czerwonej defensywy, padł ofiarą groźnej sytuacji w trakcie walki o piłkę. Jeden z zawodników Radomiaka w zamieszaniu pod bramką niechcący wsadził Cypryjczykowi palec do oka, co natychmiast wywołało krwawienie oraz znaczący dyskomfort u poszkodowanego.

Po krótkiej konsultacji sztabu medycznego, Sotiriou – choć wyraźnie obolały – dokończył spotkanie. Dopiero po ostatnim gwizdku podjęto decyzję o konieczności przewiezienia defensora na szczegółowe badania do szpitala. – W starciu zawodnik Radomiaka Radom włożył mu palec w oko i poszła z niego krew. Kostas wszedł z powrotem na boisko, żeby dograć spotkanie, ale teraz ma problemy z widzeniem i niestety wieziemy go na badania – wyjaśnił szkoleniowiec Jacek Zieliński.

Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz oka i czy Sotiriou pojawi się w składzie na najbliższy, prestiżowy mecz przeciwko Lechowi Poznań. Wynik badań będzie tu kluczowy – ewentualna dłuższa absencja Cypryjczyka, który tylko w tym sezonie strzelił cztery gole i dopisał asystę właśnie w starciu z Radomiakiem, byłaby sporym osłabieniem dla Korony.

Jednocześnie, mimo ostrej walki, większość pojedynków na murawie rozgrywana była z zachowaniem sportowego szacunku. Jednak sytuacja ta pokazała, jak nieprzewidywalne potrafią być derby – i jak cienka jest granica między męską grą a groźną kontuzją.

Źródło: Transfery.info

Wybrane dla Ciebie