Kiedy wrócą Murawski i Gholizadeh? Lech z niepewnością patrzy w przyszłość
W Lechu Poznań trudno znaleźć miejsce na oddech – zespół już od miesięcy funkcjonuje bez kreatora środka pola, jakim jest Radosław Murawski, oraz bez Aliego Gholizadeha. Kibice z niecierpliwością wyczekują powrotu obu graczy, a wokół ich stanu zdrowia narasta coraz więcej pytań.
Lech Poznań przeżywa chwile dalekie od sielanki. Oczekiwania były ambitne – miała być walka o mistrzostwo Polski i mocna postawa w europejskich pucharach. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała marzenia: drużyna ugrzęzła pośrodku tabeli, a o Lidze Mistrzów trzeba było zapomnieć już w fazie eliminacji. Na domiar złego trener Niels Frederiksen nie może liczyć na swoich kluczowych pomocników.
Kłopoty kadrowe wracają jak bumerang – przez długotrwałe kontuzje Radosława Murawskiego i Aliego Gholizadeha. Brak tego pierwszego, lidera środka pola, odczuwa cały zespół. Wciąż nie wiadomo też, kiedy Gholizadeh będzie mógł ponownie wybiec na boisko. Kibiców nie opuszcza niepokój, bo przecież w tej części sezonu liczył się każdy punkt.
Głos w sprawie najważniejszych rekonwalescentów zabrał Maciej Henszel, który w rozmowie z TVP Sport jednoznacznie stwierdził: "Radosław Murawski na pewno nie zagra w tym roku. W styczniu powinien wracać do treningów z drużyną i być do dyspozycji trenera". Ta wiadomość to spory cios, bo sztab liczył po cichu na powrót jeszcze przed zimową przerwą.
W sprawie irańskiego skrzydłowego jest odrobinę więcej optymizmu. Jak zdradził przedstawiciel Kolejorza, "jest szansa na to, że jeszcze w tym roku zobaczymy Gholizadeha na boisku, ale nie chcę niczego zapeszać". Oznacza to, że kibice mogą jeszcze w ostatnich kolejkach rundy jesiennej doczekać się jego wejścia z ławki.