Lech Poznań rozczarował u siebie
Lech Poznań wciąż nie zdołał przełamać kiepskiej serii w Ekstraklasie. Mecz z Motorem Lublin miał być okazją do powrotu na zwycięską ścieżkę, tymczasem gospodarze znowu musieli gonić wynik. Już po 20 minutach przegrywali dwoma golami, a ozdobą spotkania przy Bułgarskiej zostało efektowne trafienie Luisa Palmy. Po wyrównaniu Kolejorz nie umiał już przechylić szali na swoją stronę.
Długo oczekiwane zwycięstwo Lecha Poznań pozostaje marzeniem. Piłkarze prowadzeni przez Nielsa Frederiksena w niedzielnym spotkaniu z Motorem Lublin znów zawiedli swoich fanów przy Bułgarskiej. Choć Kolejorz od dawna nie wygrał przed własną publicznością, niewielu spodziewało się, że również i Motor napsuje tyle krwi faworytom.
Początek? Prawdziwy zimny prysznic dla gospodarzy. Już w 9. minucie Joel Pereira wpakował futbolówkę do własnej bramki, a drużyna Mateusza Stolarskiego niespodziewanie wyszła na prowadzenie. Motor nie zamierzał na tym poprzestać, a niespełna kwadrans później było już 2:0 po uderzeniu Fabio Ronaldo, który wykończył podanie Ivo Rodriguesa.
Błysk geniuszu gospodarzy przyszedł w 25. minucie. Luis Palma zdecydował się na strzał zza szesnastki i w efektownym stylu zdobył bramkę kontaktową.
Jeszcze przed przerwą gospodarze złapali drugi oddech – w doliczonym czasie gry Pereira wyrównał, wykorzystując zamieszanie w polu karnym Motoru. To był dla niego swoisty rewanż za wcześniejszego pecha. Oba gole padły w pierwszej połowie, a po zmianie stron żadnej z ekip nie udało się przełamać defensywy rywali, mimo kilku szans i walki do samego końca.
Tym samym Lech Poznań po raz trzeci z rzędu zremisował w Ekstraklasie.