Hit Widzewa. Drągowski zagra w Łodzi!
Bartłomiej Drągowski przenosi się do Widzewa Łódź – to transfer, na który czekała cała Ekstraklasa. Po kilku spektakularnych letnich ruchach klub z Serca Łodzi znów próbuje rozruszać zespół, który jesienią był jednym z najsłabszych w lidze. Wszystko jest dopięte: bramkarz wraca do kraju po greckiej przygodzie i już niebawem przejdzie testy medyczne. To może być przełomowy zakup dla drużyny walczącej o lepsze jutro.
Bartłomiej Drągowski lada dzień oficjalnie zasili szeregi Widzewa Łódź. Ten transfer elektryzował kibiców oraz obserwatorów Ekstraklasy, bo w grę wchodzi nazwisko uznanego bramkarza, regularnie występującego w reprezentacji Polski. Ostatnie ustalenia między klubami i piłkarzem zakończyły się pomyślnie – w niedzielę mają się odbyć testy medyczne, które przesądzą o finalizacji umowy.
Dla Widzewa nie był to zwykły okres transferowy. Po porażkach gromadzących się jak ponure chmury (aż dziesięć w rundzie jesiennej), straty punktowe spowodowały, że drużyna zimuje dopiero na piętnastym miejscu. Apetyt na puchary musiał poczekać, ale władze klubu ewidentnie nie zamierzają siedzieć z założonymi rękami.
Właśnie dlatego zimowe okienko wykorzystują do maksimum. Po trzech letnich transferach za ponad pięć milionów euro i pobiciu ligowego rekordu, klub z Serca Łodzi podnosi poprzeczkę — teraz wchodzi reprezentant kraju, mogący solidnie zabezpieczyć bramkę. Drągowski, który ostatnią część kariery spędził w Panathinaikosie Ateny, ma być opoką defensywy łodzian.
Dyskusje o ewentualnym transferze polskiego golkipera toczyły się już od dłuższego czasu – rozważano także inne kierunki, jednak jak informował Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl, to właśnie Drągowski otrzymał zielone światło na powrót do kraju. Ostatnio był podstawowym bramkarzem w Atenach — w bieżącym sezonie rozegrał 14 spotkań, a przez cały czas spędzony w tym klubie zaliczył aż 72 występy.
To jasny sygnał od władz Widzewa. Po jesiennej zadyszce nikt tu nie chce powtórki. I nawet jeśli europejskie puchary w obecnej kampanii muszą poczekać, kibice mają powody, by czekać na rundę wiosenną z nową energią.