Edward Iordanescu na liście kandydatów na selekcjonera Rumunii
Edward Iordanescu, którego kibice Legii Warszawa jeszcze dobrze pamiętają, znalazł się oficjalnie w gronie kandydatów na selekcjonera reprezentacji Rumunii. Zespół pożegnał się niedawno z legendarnym Mirceą Lucescu, a o posadę toczy się walka między Iordanescu a równie głośnym nazwiskiem – Gheorghe Hagi. Zaledwie kilka miesięcy po rozstaniu z polskim klubem, 47-latek może wrócić do wielkiego futbolu międzynarodowego.
Barażowy półfinał z Turcją zakończył się skromną porażką Rumunów, prowadzonych przez 80-letniego Mirceę Lucescu. Legenda rumuńskiej piłki, zmagając się ostatnio z problemami zdrowotnymi, ostatecznie pożegnała się z kadrą. Plotki na temat następcy ruszyły od razu, a w mediach bardzo szybko wyrósł faworyt — Gheorghe Hagi. Niespodzianka? Lista kandydatów nie jest wcale tak krótka.
Jak zaznaczono w oficjalnym komunikacie tamtejszej federacji, Komisja Techniczna FRF wskazała kilka nazwisk, które trafiły dalej do rozpatrzenia. Wśród nich oczywiście Gheorghe Hagi i Edward Iordanescu, ale także kilka niewymienionych publicznie opcji. Na finalny wybór trzeba będzie poczekać przynajmniej do 8 kwietnia, kiedy to wytypowani kandydaci zostaną przedstawieni Komitetowi Wykonawczemu i rozpoczną się negocjacje.
Ciekawostką jest szybki możliwy powrót Iordănescu do drużyny narodowej. W końcu 47-latek prowadził Rumunię stosunkowo niedawno — od 2022 do 2024 roku. Jego rozstanie z kadrą nastąpiło po wyeliminowaniu w 1/8 finału mistrzostw Europy, co nie dla każdego kibica było powodem do radości.
Z polskiego punktu widzenia nie sposób nie wspomnieć o epizodzie w Legii Warszawa. Iordănescu przejął stołeczny klub w poprzednim roku, prowadząc go przez 24 mecze. W tym czasie wywalczył średnio 1,63 punktu na spotkanie — wynik, który przez chwilę pozwolił Legii powalczyć o czołowe lokaty.
Październikowe rozstanie z Legią otworzyło spekulacje na temat ewentualnych nowych wyzwań trenerskich. Pojawiały się nawet doniesienia o potencjalnych kontraktach na Bliskim Wschodzie, jednak ostatecznie żaden z nich nie został podpisany.