Rafał Leszczyński krytykuje sędziów po meczu Wisła Płock – Widzew Łódź – StolicaSportu.pl

Bramkarz Wisły Płock o sędziach: "Nie muszą pomagać"

Rafał Leszczyński
fot. Kasia Dżuchil
Domyślna grafika
Maro
15 lutego 2026 14:12
3 minuty czytania

Spotkanie Wisły Płock z Widzewem Łódź w Ekstraklasie 2025/2026 upłynęło pod znakiem kontrowersji. Rafał Leszczyński, bramkarz gospodarzy, nie krył frustracji po podyktowaniu rzutu karnego dla łodzian i otwarcie zarzucił arbitrom brak spójności w decyzjach oraz faworyzowanie zespołu bogatszego. Emocje po meczu sięgnęły zenitu, a jednym z głównych tematów wśród kibiców i ekspertów jest właśnie sytuacja z pierwszej połowy i sędziowskie rozstrzygnięcia.

Wisła Płock przegrała na własnym stadionie z Widzewem Łódź, który zgarnął swoje pierwsze trzy punkty w wiosennej części sezonu Ekstraklasy 2025/2026. Największe emocje rozgrzała decyzja arbitra Patryka Gryckiewicza o podyktowaniu rzutu karnego dla przyjezdnych. To właśnie ten moment wywołał burzę po ostatnim gwizdku, a Rafał Leszczyński nie krył rozczarowania.

Mecz rozegrany w Walentynki przy Łukasiewicza stał się areną nie tylko sportowych zmagań, ale również licznych przepychanek i nerwowych spięć. Sędziowie byli pod ostrzałem już w pierwszej połowie, kiedy to po zagraniu ręką przez piłkarza z Płocka wskazali na wapno. Ta kontrowersyjna decyzja odbiła się szerokim echem zarówno wśród graczy, jak i obserwatorów spotkania.

Wielu ekspertów wskazuje, że sytuacja z Płocka przypomina zagranie Patryka Kuna w starciu GKS Katowice z Legią Warszawa, gdzie sędziowie nie zdecydowali się na wskazanie na jedenastkę. Brak konsekwencji w interpretacji przepisów był szeroko komentowany po zakończeniu meczu.

Zaraz po ostatnim gwizdku Leszczyński dał upust swoim emocjom i nie szczędził ostrych słów w rozmowie z dziennikarzami. Stwierdził, że arbitrowi zabrakło konsekwencji, a jego decyzje są trudne do zrozumienia nawet dla samych piłkarzy. W ironicznej tonacji powiedział, że być może sędziowie powinni "wiązać ręce do spodenek", bo nie wiadomo już, jak zachowywać się w takich sytuacjach na boisku.

Żal, rozgoryczenie i taka niemoc. Przyjeżdża drużyna poskładana za jakieś grube pieniądze i sędzia musi im pomagać. Ja nie rozumiem: czasami jest rzut karny za zagranie ręką, czasami nie. Zmieniają się zasady. Uważam, że mecz mieliśmy całkowicie pod kontrolą w pierwszej połowie.
Rafał Leszczyński w wypowiedzi dla Portalu Płock

Bramkarz dodał, że właśnie ta jedna decyzja pchnęła spotkanie na tory, które faworyzowały gości. Jego zdaniem, gdyby nie podyktowany rzut karny, Widzew miałby ogromne trudności ze zdobyciem prowadzenia, a końcowy wynik mógłby wyglądać zupełnie inaczej.

Warto odnotować, że Widzew, określany zimą jako „Czerwona Armia”, wydał na transfery około 14 milionów euro. Wyprawa do Płocka zakończyła się dla nich zwycięstwem, dzięki golom Sebastiana Bergiera oraz Emila Kornviga.

Źródło: Transfery.info

Wybrane dla Ciebie