Dariusz Adamczuk zirytowany na konferencji Widzewa – mocne słowa działacza – StolicaSportu.pl

Adamczuk zirytowany podczas konferencji Widzewa

Dariusz Adamczuk
fot. Widzew Łódź
Domyślna grafika
Maciek
6 marca 2026 11:30
2 minuty czytania

Na pierwszej konferencji prasowej Aleksandara Vukovicia jako trenera Widzewa Łódź nie zabrakło napięć. Dariusz Adamczuk, prowadzący projekt sportowy w klubie, ostro odpowiedział na pytania dziennikarzy dotyczące kryzysu drużyny i swojej roli. „Jestem liderem tego projektu... współliderem, bo jest jeszcze właściciel” – podkreślił nie bez emocji, akcentując też przewagę informacyjną klubu nad mediami. Czy nowy trener odmieni losy walczącego o utrzymanie Widzewa?

Pierwsza konferencja prasowa Aleksandara Vukovicia jako trenera Widzewa Łódź zapowiadała się na zwyczajową prezentację szkoleniowca, jednak bardzo szybko atmosfera zrobiła się gęsta. Oprócz nowego trenera pojawił się Dariusz Adamczuk, człowiek odpowiedzialny za projekt sportowy w klubie. I właśnie on stał się bohaterem najbardziej emocjonującej części spotkania z dziennikarzami.

Dziennikarz od razu zapytał Adamczuka, dlaczego dotychczasowe plany klubu nie wypaliły, skoro jeszcze kilka miesięcy temu lekceważąco podchodził do zagrożenia spadkiem. Usłyszał, że Adamczuk nigdy nie obrażał nikogo w wywiadach, a jego pewność wypowiedzi wynika z wartości, jakimi się kieruje – od czterech dekad w piłce wierzy, że praca się obroni i jest przekonany o swojej drodze.

Bardziej stanowczo zabrzmiała dalsza odpowiedź działacza: „Jestem liderem tego projektu... Współliderem, bo jest jeszcze właściciel” – nie krył, podkreślając swoje zaangażowanie w przyszłość klubu i osobisty wkład w obecną sytuację.

Kiedy padło pytanie o obserwację sytuacji, Adamczuk wbił szpilę dziennikarzom: stwierdził, że „mamy więcej danych niż wy”, dzięki czemu decyzje sztabu są dużo bardziej poparte analizą niż to, co może zobaczyć człowiek z zewnątrz. Przypomniał też, że liczby trenera Igora Jovicevicia pokazują jedno: jedenaście spotkań, trzy zwycięstwa, dwa remisy, siedem porażek i przedostatnia pozycja w tabeli – a sytuacji nie da się dłużej zamiatać pod dywan.

Adamczuk ocenił, że czasami trenerzy skuteczni gdzie indziej nie potrafią przenieść tej passy na grunt polskich rozgrywek, co sprawdzono boleśnie w przypadku Jovicevicia. Serbski szkoleniowiec Vuković ma być tym, który wszystko odwróci – choć wyzwanie, z którym teraz mierzy się Widzew, wydaje się wyjątkowo wymagające.

Źródło: Widzew TV

Wybrane dla Ciebie