Dla niej Rybus został w Rosji. Teraz wzięli rozwód
Wystarczyła jedna decyzja, by świat Rybusa wywrócił się do góry nogami – mimo że dla żony i dzieci wybrał życie w Rosji, ich małżeństwo nie przetrwało burzy. Związek Lany Bajmatowej i byłego reprezentanta Polski rozpadł się z hukiem, a sąd w Moskwie przypieczętował tę historię oficjalnym rozwodem. Kiedyś Rybusa stać było na wyraźne deklaracje: "dla rodziny zrobi wszystko". Dziś słowa te brzmią jak echo po dawnym życiu, które nagle przestało istnieć.
Maciej Rybus, były reprezentacyjny obrońca, przez lata uosabiał wierność rodzinie. W Rosji zadomowił się już w 2012 roku, najpierw w barwach Tereka Grozny, potem Lokomotiwu Moskwa. Swoje miejsce odnalazł również w życiu prywatnym – to właśnie w Moskwie poznał Lanę Bajmatową, swoją późniejszą żonę. Osetyjka pracowała w restauracji, do której piłkarz zaglądał coraz częściej, aż w końcu zaczęło między nimi iskrzyć. "Na lunche, na kolacje, po treningu. Przychodził tak długo, aż mu nie dałam numeru telefonu" – opowiadała po latach Bajmatowa.
Rybus i Lana wzięli dwa śluby: pierwszy – we Władykaukazie zgodnie z tradycją jej rodziny, drugi dopiero rok później, w rodzinnych stronach obrońcy, w Łowiczu. Wspólnie doczekali się dwójki dzieci – Roberta oraz Adriana. Ich rosyjsko-polski dom przez lata wydawał się nierozerwalny, szczególnie gdy futbolista głośno powtarzał, że dobro rodziny stawia ponad wszystko.
To przekonanie wystawiło życie Rybusa na poważną próbę. Po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku – podczas gdy kariera sportowca traciła tempo, a na Zachodzie gasły szanse na kontynuację gry – zawodnik postanowił zostać w Rosji. Dostawał jasne sygnały, że to rozwiązanie nie spodobało się polskim kibicom ani władzom PZPN. Jednak dla Rybusa ważniejsze były relacje z żoną i dziećmi – argumentował, że chce za wszelką cenę zadbać o komfort i bezpieczeństwo rodziny. "Mężczyzna w życiu ma przed sobą różne zadania, misje, ale przede wszystkim ma dbać o rodzinę i jej bezpieczeństwo" – tej wersji trzymał się zarówno zawodnik, jak i jego dawny współpracownik Mariusz Piekarski.
W Rosji szybko stał się natomiast bohaterem dla lokalnych mediów. Jego gesty i wypowiedzi niemal na zawołanie wykorzystywano w propagandzie, a sam Rybus – nawet nieświadomie – wpisywał się w narrację „wiernego obcokrajowca”. Dla rosyjskiej opinii publicznej triumfem było nie tylko to, że latem 2022 podpisał kontrakt ze Spartakiem Moskwa, ale i jego otwarta obecność podczas obchodów Dnia Zwycięstwa w 2024 roku, kiedy przypiął wstążkę św. Jerzego – nacjonalistyczny symbol budzący kontrowersje. W kraju nad Wisłą sprawa budziła sporo emocji, a sam Rybus niewiele komentował. Chociaż pozostał w Rosji, za rodziną, jego kariera piłkarska wyraźnie wyhamowała – nie zagrzał miejsca ani w Spartaku, ani później w Rubinie Kazań.
Krach rodzinnego szczęścia
Gdy jeszcze trwał medialny szum wokół decyzji sportowca, w jego życiu zaczęły pojawiać się pierwsze pęknięcia. Żona piłkarza niespodziewanie usunęła z sieci wszelkie wspólne zdjęcia, a plotki o ich rozstaniu szybko podchwyciły rosyjskie i polskie media. Początkowo Lana Bajmatowa temu zaprzeczała, ale rzeczywistość okazała się inna – kilka dni temu moskiewski sąd oficjalnie potwierdził rozwód pary. "Lana złożyła pozew o rozwód i podział majątku małżeńskiego. Sąd uwzględnił jej żądania, ale pełna treść wyroku nie została jeszcze opublikowana" – donosiły rosyjskie media.
Wszystko zaczęło się psuć niedługo po tym, jak Rybus rozstał się z Rubinem Kazań, swoim ostatnim klubem w karierze. Agent piłkarza, Roman Orieszczuk, jeszcze niedawno przekonywał, że 36-latek znajdzie nowe miejsce w rosyjskiej ekstraklasie. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Zawodnik postawił wszystko na jedną kartę – został w Rosji dla rodziny. Paradoksalnie, trzy i pół roku później stracił właśnie to, na czym najbardziej mu zależało.
Lana złożyła pozew o rozwód i podział majątku małżeńskiego. Sąd uwzględnił jej żądania, ale pełna treść wyroku nie została jeszcze opublikowana.