Ostro między Pogonią a Widzewem. Poszło o Czurlinowa
Darko Curlinov, świeżo sprowadzony do Pogoni Szczecin, znalazł się w centrum zamieszania. Chwilę przed podpisaniem kontraktu był bliski przejścia do Widzewa Łódź, na co klub przeznaczył nawet środki na jego pobyt w Polsce. Przedstawiciele obu klubów wymienili ostre komentarze w mediach społecznościowych.
Darko Curlinov oficjalnie został nowym piłkarzem Pogoni Szczecin, czym wzmocnił zespół jako czwarte letnie wzmocnienie tej drużyny. Pomocnik znany z gry w Anglii czy Niemczech zostawił po sobie dobre wrażenie podczas wypożyczenia do Jagiellonii Białystok. Jednak dopiero teraz transfer wywołał gorącą dyskusję w krajowych mediach.
Kulisy pozyskania Curlinova opisał serwis Weszło, ujawniając, że piłkarz był już o krok od podpisania umowy z Widzewem Łódź. Z informacji wynika, że łódzki klub opłacił mu hotel, przygotowując wszystko na finalizację kontraktu. W tym momencie pojawili się działacze Pogoni Szczecin i zaoferowali zawodnikowi konkretną propozycję, a podstawiony samochód zabrał Curlinova i jego żonę prosto do Szczecina, gdzie podpisano umowę.
Alex Haditaghi, właściciel Pogoni, zdecydował się wyjaśnić toczące się w sieci spekulacje. "W sobotę dowiedzieliśmy się, że Darko odchodzi z Kocaelispor i szuka nowego domu. Około godziny 12:16 skontaktowałem się z nim bezpośrednio, wyraziłem nasze zainteresowanie sprowadzeniem go do Pogoni i zapytałem, czy byłby otwarty na powrót do Polski" – przekazał Haditaghi na platformie X.
Dalej tłumaczył, że Curlinov od razu był szczery, dając do zrozumienia, że prowadzi już zaawansowane negocjacje z innym klubem i jest bliski podpisania umowy. "W tamtej chwili nawet nie wiedzieliśmy, o jaki klub chodzi. Te informacje poznaliśmy dopiero kilka minut później, rozmawiając z jego agentem" – dodał właściciel Pogoni.
Proces transferowy zajął pięć godzin, w trakcie których Haditaghi i współpracownicy starali się przekonać piłkarza do projektu Pogoni. "Nie zaoferowaliśmy więcej pieniędzy. Wręcz przeciwnie, nasza oferta finansowa była niższa. Byliśmy transparentni co do tego, na co nas stać, i trzymaliśmy się naszych limitów" – zapewnił działacz.
Na te słowa od razu zareagował Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa: "Tak, dokładnie, samochód odebrał go z hotelu Puro w Łodzi, za który zapłacił Widzew" – skomentował na platformie X.
Haditaghi nie pozostawił tego bez odpowiedzi: "Nasza oferta nie była wyższa, a fakt opłacenia dwóch nocy w hotelu nie zobowiązuje zawodnika do podpisania kontraktu ani przyjęcia warunków". Jednocześnie zadeklarował, że jeśli Widzew pojawi się w Szczecinie, jest gotów pokryć koszty hotelu łódzkiego klubu.
Do dyskusji dołączył też Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy Widzewa. W przesłanej do Haditagiego wiadomości podkreślił: "W życiu liczą się nie tylko pieniądze. Liczą się również szacunek, honor i uczciwość. Zobaczymy, gdzie za dwa lata będzie twój klub z Darko i gdzie będzie mój klub".
Właściciele rozmawiają z właścicielami. On już się ze mną skontaktował, a ja już odpowiedziałem mu prywatnie. Jeśli ty lub ktokolwiek inny z Widzewa chce oficjalnie komunikować się z Pogonią Szczecin, powinieneś skontaktować się z moim dyrektorem generalnym, Tanem Keslerem, za pośrednictwem odpowiednich profesjonalnych kanałów. Znaj swoje miejsce i pozycję, zrozum strukturę i ją szanuj.
Właściciel Pogoni zapewnił również, że cały proces przebiegał zgodnie z regułami rywalizacji i etyki futbolu. "Jesteśmy rywalizującymi klubami grającymi w tej samej lidze. Naszym obowiązkiem jest konkurować, ulepszać naszą drużynę i robić wszystko, co legalne i profesjonalne, aby zapewnić, że Pogoń stanie się silniejsza. Kluby w tej samej lidze codziennie rywalizują o tych samych graczy. To normalne, to część piłki nożnej i to część biznesu" – podsumował Haditaghi.