Samuel Eto'o na cenzurowanym – konflikt i kontrowersje w Kamerunie – StolicaSportu.pl

Chaos w Kamerunie przed PNA. Samuel Eto’o namieszał

Samuel Eto’o
fot. mustapha_ennaimi (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Maciek
16 grudnia 2025 16:59
3 minuty czytania

Do absurdu urosła sytuacja w Kamerunie – kraj piłkarskich gwiazd przygotowuje się do Pucharu Narodów Afryki, a tymczasem... ma aż dwóch selekcjonerów! Wszystko przez nieustępujące tarcia wokół Samuela Eto'o, prezydenta federacji. Wciąż chce rządzić twardą ręką, nie tylko wpływa na obsadę ławki trenerskiej, ale także budzi ogromne emocje przez swoje nieprzewidywalne zachowania. W efekcie lista powołań na turniej w Maroku przypomina zamknięty rozdział sensacyjnego serialu.

Nikt w Kamerunie tak nie potrafi zasiać zamieszania, jak Samuel Eto'o. Reprezentacja, choć bez awansu na mundial, lada moment rozpocznie zmagania w Pucharze Narodów Afryki, a już na etapie selekcji panuje kompletny rozgardiasz. Dwie różne kadry, dwóch trenerów i jeden główny sprawca tej futbolowej telenoweli.

W oficjalnych dokumentach figuruje David Pagou, rodzimy trener, powołany (według federacji) przez samego Eto'o, prezydenta kameruńskiej piłki od 2021 roku. Tymczasem Marc Brys, Belg, wymieniony na początku grudnia z powodu przeciętnych wyników, nadal uznaje się za selekcjonera. Nie uznał polecenia przełożonego, twierdząc, że "dymisja musi pochodzić od Ministerstwa Sportu" – tak przecież dzieje się od trzech dekad w Kamerunie. Jak sam mówi, "Eto'o uważa się za najlepszego" i od dawna próbował się go pozbyć.

Taki bałagan trudno sobie wyobrazić w poważnych reprezentacjach. Pagou w ogłoszonej kadrze pominął kluczowe nazwiska – zabrakło chociażby Andre Onany z Trabzonsporu, Erica-Maxima Choupo-Motinga czy Vincenta Aboubakara z Neftchi PFK. Szczególnie nieobecność tego ostatniego rozpala wyobraźnię – Aboubakarowi brakuje przecież 12 bramek, by przegonić Eto'o w klasyfikacji strzelców wszech czasów. Spiskowych teorii nie brakuje, a lista Pagou tylko je podsyca.

A jeśli ktoś liczył, że rodzimy selekcjoner swoimi osiągnięciami zamknie usta krytykom, to niestety – jego trenerska historia nie rzuca na kolana nawet na rodzimym podwórku.

Samuel Eto'o: legenda piłki i nieustający generator skandali

W sportowym świecie nikt nie ma wątpliwości: Eto'o był fantastycznym napastnikiem. Jego kolekcja trofeów jest imponująca – trzy mistrzostwa Hiszpanii i dwie Ligi Mistrzów z FC Barceloną, triumf w tych rozgrywkach także z Interem Mediolan, sukcesy w Serie A, niezliczone gole dla Chelsea, Evertonu czy Mallorki. Ponad to dwa triumfy w Pucharze Narodów Afryki i złoto olimpijskie w 2000 roku. Ale im dłużej działa w strukturach federacji, tym bardziej jego pomnik pęka w oczach rodaków.

Już jako piłkarz miewał problemy – a to zaległości podatkowe (kara finansowa w 2022 roku), a to wzmożona arogancja wobec dziennikarzy. Po przejęciu federacji narobił jednak jeszcze większego zamieszania. Pierwsze ruchy? Zerwanie umowy z Le Coq Sportif i transfer federacji do azjatyckiej marki. Efekt? Długie spory sądowe i kolejne rotacje wśród dostawców sprzętu.

Nerwy puszczają mu również w najgorszych momentach. Po jednym z meczów podczas mundialu w Katarze, zaatakował fizycznie kibica, zaraz później na portalu X tłumaczył się: "Miałem brutalne starcie z osobą, która najprawdopodobniej była algierskim kibicem. Chciałbym przeprosić za utratę panowania nad sobą i reakcję, która do mnie nie pasuje. Przepraszam także opinię publiczną za tę niefortunną sytuację".

Nie był to incydent jedyny – podczas kobiecego mundialu U20 Eto'o dostał sześciomiesięczną dyskwalifikację za obrażanie arbitra. Dał też się poznać z dość osobliwego podejścia do tytułu służbowego – dziennikarzy prostował, by zwracali się do niego per "panie prezydencie".

Źródło: Kanalsportowy.pl

Wybrane dla Ciebie