Świetny mecz Grabary w Bundeslidze!
To była noc, podczas której Kamil Grabara po prostu błyszczał – niemieckie media nie szczędzą pochwał polskiemu bramkarzowi po wygranej VfL Wolfsburg nad Unionem Berlin. Jego interwencja przy jedenastce w doliczonym czasie okazała się kluczowa dla losów spotkania. W opinii lokalnych dziennikarzy reprezentant Polski zagrał "absolutnie genialnie", a bez jego parady zespół mógłby mówić o katastrofie.
Kamil Grabara znalazł się w samym centrum uwagi niemieckich mediów po sobotnim meczu VfL Wolfsburg z Unionem Berlin. Polak przesądził o losach rywalizacji, broniąc rzut karny, gdy berlińczycy ruszyli va banque, by jeszcze odwrócić losy spotkania. Ta interwencja przy „jedenastce” w pierwszej minucie doliczonego czasu gry dała "Wilkom" oddech i ostateczne zwycięstwo 3:1.
Zresztą, Grabara przez całe spotkanie prezentował świetną formę. Już przed przerwą zaliczył dwie spektakularne interwencje, m.in. przy uderzeniu głową Leopolda Querfelda. Jednak to właśnie zatrzymanie strzału tego samego zawodnika z jedenastu metrów w końcówce sprawiło, że polski golkiper stał się bohaterem dla całego Wolfsburga.
Docenili go nie tylko kibice, ale też niemieccy dziennikarze. Serwis waz-online.de przyznał mu "jedynkę", czyli najwyższą możliwą notę w niemieckiej prasie sportowej. W relacji opisano, że "absolutnie genialny! Był na miejscu wtedy, kiedy trzeba było, dokonując dwóch znakomitych obron przed przerwą – w tym zatrzymania strzału głową Querfelda, a krótko przed końcem także rzutu karnego wykonywanego przez tego samego gracza".
Także portal ligainsider.de podkreślił, że wyczyn Polaka zasłużył na "dwójkę" – najlepszą ocenę spośród całej drużyny VfL Wolfsburg. Portal statystyczny whoscored.com nie pozostał dłużny i nagrodził Grabarę notą 8,4 w dziesięciopunktowej skali, wyraźnie akcentując jego rolę w sukcesie zespołu.
Nie sposób było przejść obojętnie obok tej postawy. Dziennikarze ndr.de napisali, że "przeciwko berlińczykom, którzy postawili wszystko na jedną kartę, Wilki nie miały chwili wytchnienia. Grabara uchronił zespół przed katastrofą, gdy obronił rzut karny wykonywany przez Leopolda Querfelda".