Polsat nagle opuszcza PKOl. Kulisy wielomilionowej straty tuż przed igrzyskami

Polsat niespodziewanie opuszcza PKOl. Kulisy wielomilionowej straty

Radosław Piesiewicz
Domyślna grafika
Igor
26 lutego 2026 07:57
3 minuty czytania

Niezwykle nerwowa atmosfera towarzyszy Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu po tym, jak Grupa Polsat Plus nieoczekiwanie zerwała wartą około 5 milionów złotych umowę sponsorską. Utrata tego wsparcia stawiała Radosława Piesiewicza i PKOl w bardzo trudnej sytuacji finansowej oraz medialnej. Konflikt nabiera dodatkowego smaku przez rosnące ambicje Mariana Kmity, który jawnie rywalizuje o fotel prezesa PKOl. Wszystko to dzieje się na kilka miesięcy po zakończonych igrzyskach, gdy już wcześniej PKOl został osłabiony odejściem spółek Skarbu Państwa.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Grupa Polsat Plus wycofała się niespodziewanie z umowy sponsorskiej z Polskim Komitetem Olimpijskim, pozbawiając organizację znaczącego wsparcia finansowego tuż przed kolejnym wyzwaniem sportowym. Jak ustalono, wartość zerwanego kontraktu oscylowała wokół pięciu milionów złotych, z czego połowa kwoty miała wrócić do Polsatu jako wydatki reklamowe. Dotąd jednak ten sponsoring dawał PKOl-owi nie tylko konkretną gotówkę, ale i potężny zasięg prezentacji medialnej, którego nie sposób było kupić na rynku na podobnych warunkach.

Polsat regularnie podkreślał, że zapewnił PKOl-owi od 2023 roku ekwiwalent reklamowy szacowany na około 80 milionów złotych. Szeroka promocja w ogólnopolskich mediach stała się kluczowym argumentem w przyciąganiu kolejnych partnerów, m.in. województw lubelskiego i podkarpackiego. Tych liczb nie da się łatwo zastąpić zwykłymi kampaniami reklamowymi, co dla Radosława Piesiewicza, szefa PKOl, oznacza nie tylko stratę środków, ale i poważny problem wizerunkowy.

Brak tej umowy rzutuje od razu na stabilność finansową organizacji. Oprócz utraty pieniędzy, PKOl staje przed koniecznością łatania niedoboru medialnego oraz szukania nowych źródeł wsparcia — szczególnie że już po igrzyskach w Paryżu wszystkie spółki Skarbu Państwa się wycofały. Tylko niewiele wyższe wsparcie zapewnia sponsor generalny, kryptowalutowa giełda zondacrypto, który i tak otrzymał znacznie większy pakiet świadczeń (np. prawo do umieszczenia swojego neonu oraz wejścia do nazwy budynku), choć finalnie część korzyści nie została zrealizowana z uwagi na negatywny medialny szum.

Cała sytuacja wpisuje się w coraz ostrzejszy konflikt wokół kształtu przyszłych władz PKOl. Jak się okazuje, Marian Kmita, wieloletni dyrektor ds. sportu w Polsacie i zarazem członek zarządu PKOl, jest obecnie liderem nieformalnej opozycji wymierzonej w Piesiewicza. Już od pewnego czasu wiadomo, że zamierza on powalczyć o prezesurę PKOl w wyborach w kwietniu 2027 roku, mając przy tym poparcie wielu związków sportowych. Wycofanie się Polsatu z umowy sponsorskiej postrzegane jest jako kolejna odsłona tej rozgrywki o władzę.

Punkt kulminacyjny nastąpił podczas środowego posiedzenia zarządu PKOl. Piesiewicz oficjalnie poinformował o zerwania umowy przez Polsat, a Marian Kmita — będący przecież w samym centrum wydarzeń — tuż przed tą rozmową opuścił salę. Próby kontaktu z Kmitą nie przyniosły skutku i nie ustosunkował się on do sprawy, podobnie jak przedstawiciele Grupy Polsat Plus.

Doświadczenie pokazało już, że wybory w PKOl potrafią rozgrzać emocje do czerwoności, zwłaszcza gdy w grę wchodzą milionowe kontrakty i silne wpływy medialne. Teraz zraniona organizacja stoi przed poważną luką w budżecie, a jej sponsorzy i partnerzy bacznie się przyglądają, patrząc komu jeszcze uda się wytrwać w tym sportowo-biznesowym zamieszaniu.

Źródła: Sportowefakty.wp.pl, Onet.pl

Wybrane dla Ciebie