Polsat niespodziewanie opuszcza PKOl. Kulisy wielomilionowej straty
Niezwykle nerwowa atmosfera towarzyszy Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu po tym, jak Grupa Polsat Plus nieoczekiwanie zerwała wartą około 5 milionów złotych umowę sponsorską. Utrata tego wsparcia stawiała Radosława Piesiewicza i PKOl w bardzo trudnej sytuacji finansowej oraz medialnej. Konflikt nabiera dodatkowego smaku przez rosnące ambicje Mariana Kmity, który jawnie rywalizuje o fotel prezesa PKOl. Wszystko to dzieje się na kilka miesięcy po zakończonych igrzyskach, gdy już wcześniej PKOl został osłabiony odejściem spółek Skarbu Państwa.
Grupa Polsat Plus wycofała się niespodziewanie z umowy sponsorskiej z Polskim Komitetem Olimpijskim, pozbawiając organizację znaczącego wsparcia finansowego tuż przed kolejnym wyzwaniem sportowym. Jak ustalono, wartość zerwanego kontraktu oscylowała wokół pięciu milionów złotych, z czego połowa kwoty miała wrócić do Polsatu jako wydatki reklamowe. Dotąd jednak ten sponsoring dawał PKOl-owi nie tylko konkretną gotówkę, ale i potężny zasięg prezentacji medialnej, którego nie sposób było kupić na rynku na podobnych warunkach.
Polsat regularnie podkreślał, że zapewnił PKOl-owi od 2023 roku ekwiwalent reklamowy szacowany na około 80 milionów złotych. Szeroka promocja w ogólnopolskich mediach stała się kluczowym argumentem w przyciąganiu kolejnych partnerów, m.in. województw lubelskiego i podkarpackiego. Tych liczb nie da się łatwo zastąpić zwykłymi kampaniami reklamowymi, co dla Radosława Piesiewicza, szefa PKOl, oznacza nie tylko stratę środków, ale i poważny problem wizerunkowy.
Brak tej umowy rzutuje od razu na stabilność finansową organizacji. Oprócz utraty pieniędzy, PKOl staje przed koniecznością łatania niedoboru medialnego oraz szukania nowych źródeł wsparcia — szczególnie że już po igrzyskach w Paryżu wszystkie spółki Skarbu Państwa się wycofały. Tylko niewiele wyższe wsparcie zapewnia sponsor generalny, kryptowalutowa giełda zondacrypto, który i tak otrzymał znacznie większy pakiet świadczeń (np. prawo do umieszczenia swojego neonu oraz wejścia do nazwy budynku), choć finalnie część korzyści nie została zrealizowana z uwagi na negatywny medialny szum.
Cała sytuacja wpisuje się w coraz ostrzejszy konflikt wokół kształtu przyszłych władz PKOl. Jak się okazuje, Marian Kmita, wieloletni dyrektor ds. sportu w Polsacie i zarazem członek zarządu PKOl, jest obecnie liderem nieformalnej opozycji wymierzonej w Piesiewicza. Już od pewnego czasu wiadomo, że zamierza on powalczyć o prezesurę PKOl w wyborach w kwietniu 2027 roku, mając przy tym poparcie wielu związków sportowych. Wycofanie się Polsatu z umowy sponsorskiej postrzegane jest jako kolejna odsłona tej rozgrywki o władzę.
Punkt kulminacyjny nastąpił podczas środowego posiedzenia zarządu PKOl. Piesiewicz oficjalnie poinformował o zerwania umowy przez Polsat, a Marian Kmita — będący przecież w samym centrum wydarzeń — tuż przed tą rozmową opuścił salę. Próby kontaktu z Kmitą nie przyniosły skutku i nie ustosunkował się on do sprawy, podobnie jak przedstawiciele Grupy Polsat Plus.
Doświadczenie pokazało już, że wybory w PKOl potrafią rozgrzać emocje do czerwoności, zwłaszcza gdy w grę wchodzą milionowe kontrakty i silne wpływy medialne. Teraz zraniona organizacja stoi przed poważną luką w budżecie, a jej sponsorzy i partnerzy bacznie się przyglądają, patrząc komu jeszcze uda się wytrwać w tym sportowo-biznesowym zamieszaniu.