Radosław Piesiewicz nie ustępuje. Prezes PKOl zapowiada walkę o reelekcję – StolicaSportu.pl

Piesiewicz odpiera ataki: nie złoży dymisji, walczy o reelekcję w PKOl

Radosław Piesiewicz
Domyślna grafika
Vilem
26 maja 2026 14:31
2 minuty czytania

Aż osiemdziesięciu członków PKOl podpisało się pod wnioskiem o odwołanie prezesa Radosława Piesiewicza. W rozmowie z Wirtualną Polską szef Komitetu zapewnia jednak, że nie zamierza składać dymisji i zapowiada start w przyszłorocznych wyborach. Konflikt w polskim olimpizmie nabiera rozpędu, a Piesiewicz odpiera zarzuty o szantaż podczas zbierania podpisów i zapowiada walkę do końca.

Radosław Piesiewicz znalazł się pod silną presją po tym, jak aż osiemdziesięciu z 106 członków Polskiego Komitetu Olimpijskiego podpisało się pod wnioskiem o jego odwołanie. Atmosfera w PKOl staje się coraz bardziej napięta – przeciwnicy prezesa nigdy wcześniej nie wystąpili przeciwko niemu tak otwarcie.

Opozycja próbowała już złożyć wniosek podczas ostatniego zebrania zarządu, lecz komisja rewizyjna na to nie pozwoliła. Teraz zamierza uruchomić procedurę przez biuro PKOl. Jeśli nadzwyczajne walne zgromadzenie nie zostanie zwołane w ciągu 30 dni, mogą skierować sprawę do sądu.

Pytany o możliwość utraty funkcji, Piesiewicz zachowuje spokój. W programie "Newsroom" przekonywał: „O prezydium proszę się nie martwić, tam nie ma żadnego przewrotu. Ja jeszcze nie przegrałem głosowania na zarządzie i prezydium. Statut nie zezwala na odwołanie prezesa”.

Prezes kontratakuje zarzucając, że przy zbieraniu podpisów miały miejsce naciski, a nawet szantaż. „Liczę, że prezesi, którzy mówią, że byli szantażowani, pokażą co mają na nagraniach... Ja tylko o tym słyszałem. Nie mam tych taśm. Myślę, że to wyjdzie na jaw w najdogodniejszym momencie”, stwierdził.

Zobaczymy, co wpłynie. Przekażę wszystko do komisji rewizyjnej i statutowej. Dla moich przeciwników liczy się tylko to, żeby związać mnie walką, żebym nie mógł pozyskiwać środków na działalność PKOl. Chodzi o hucpę.
Radosław Piesiewicz

Piesiewicz zapewnia też, że ma już pomysł, jak rozwiązać problem zaległych premii dla medalistów: Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska i Władimira Semirunnija. Ich nagrody miały zostać wypłacone w tokenach od Zondacrypto, które wciąż zalegają ponad milion złotych.

Prezes PKOl przekonuje, że nie czuje się obciążeniem dla organizacji i zaznacza, że nie widzi powodów do rezygnacji. Ujawnił jednak, że Komitet nie składa już wniosków o dotacje z ministerstwa – nie ma bowiem szans na ich uzyskanie w obecnym układzie.

Zapytany o swoje plany na przyszłość, nie potwierdza, ani nie zaprzecza, że zamierza wystartować ponownie za dziesięć miesięcy. Przyznaje jednak: „Na pewno będę walczył o reelekcję”. 

Źródło: SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie