Djoković żegna się z US Open w łzach po dramatycznej pięciosetówce
Novak Djoković przeżył prawdziwy koszmar na Arthur Ashe Stadium – długie wymiany, problemy zdrowotne i łzy na korcie. Sensacyjnie odpadł z US Open już w pierwszej rundzie po porażce z Mariano Navone. Mimo chwilowego prowadzenia Serb nie wytrzymał fizycznie pięciosetowego maratonu, a końcówkę meczu musiał dograć z wyraźnym grymasem bólu na twarzy.
Jeszcze przed startem US Open pojawiały się głosy o nie najlepszej dyspozycji Novaka Djokovicia, choć Serb twierdził, że wszystko jest pod kontrolą. Jednak już pierwsza runda nowojorskiego turnieju szybko pokazała, jak błędne były te zapewnienia. Czterokrotny mistrz z Nowego Jorku przegrał z niżej notowanym Mariano Navone 6:7(5), 7:5, 6:4, 2:6, 1:6 po ponad czterech i pół godzinie wyczerpującej walki.
Djoković wszedł w mecz wyraźnie zmotywowany i prowadził już 3:0 w pierwszej partii. Navone jednak szybko wrócił do gry, a sam Serb zaczął odczuwać skutki tempa. Przerwa na zamknięcie dachu miała pomóc, ale nie odwróciła losów tej odsłony. Po tie breaku lepszy okazał się Navone.
Im dłużej trwał mecz, tym mocniej było widać, że rozwiązanie go będzie wymagało nie tylko umiejętności technicznych, ale i potężnej odporności fizycznej. Obaj zawodnicy długimi wymianami doprowadzali się do granic wytrzymałości, a Djoković cierpiał – złapał skurcze, walczył z oddechem, a w pewnym momencie zwymiotował na korcie, co wywołało poruszenie na trybunach.
Mimo słabości w drugim i trzecim secie pokazał, dlaczego jest legendą światowego tenisa – przełamywał rywala w ważnych momentach i wychodził na prowadzenie. Na początku czwartej partii chwilę wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Djoković zdołał zdobyć przewagę przełamania i prowadził 2:1. Wtedy jednak jego organizm kompletnie zaczął odmawiać posłuszeństwa. Pięć kolejnych gemów bezlitośnie zapisał na swoim koncie Argentyńczyk, wyrównując stan meczu.
Przed piątym setem Serb jeszcze poprosił o interwencję medyczną, tym razem przez ból pleców. Gdy wrócił na kort, ruszał się z coraz większym trudem. Starał się skracać wymiany, ale nie był w stanie odpowiadać na agresywne, długie zagrania Navone. W końcu emocje wzięły górę – Djoković po prostu się rozpłakał.
Finałowa partia potoczyła się bardzo jednostronnie. Djoković zdobył tylko jednego gema, po czym po sportowej walce pogratulował Navone i zszedł z kortu. Argentyńczyk natomiast z radością celebrował życiowy sukces – awans do drugiej rundy Wielkiego Szlema i szansę zmierzenia się z kolejnym czempionem.
Nie był to jedyny pięciosetowy maraton tego dnia. Jaime Faria pokonał Jensona Brooksby'ego, zostając kolejnym tenisistą pewnym miejsca w II rundzie. Z faworytów do kolejnej fazy awansowali też Aleksander Bublik i Tomas Martin Etcheverry. Program rywalizacji mężczyzn opóźniły opady deszczu – kilka meczów nie zostało dokończonych i zostaną wznowione w poniedziałek.
Wyniki I rundy gry pojedynczej:
- Aleksander Bublik – Jeffrey John Wolf 6:4, 6:2, 3:6, 6:1
- Tomas Martin Etcheverry – Vit Kopriva 6:3, 6:4, 6:0
- Mariano Navone – Novak Djoković 7:6(5), 5:7, 4:6, 6:2, 6:1
- Jaime Faria – Jenson Brooksby 6:3, 7:6(4), 4:6, 1:6, 6:2
- Denis Shapovalov – Miomir Kecmanović 6:4, 4:6, 6:4, 6:1