Świątek przed US Open: „Coś kliknęło”
Po triumfie w Toronto i półfinale w Cincinnati Iga Świątek przyznaje, że odzyskała pewność siebie w najtrudniejszym sezonie w karierze. Teraz czeka ją ostatnia wielkoszlemowa szansa w tym roku.
Iga Świątek rozpocznie zmagania na US Open w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego meczem przeciwko Chince Xiyu Wang. Na konferencji prasowej w Nowym Jorku sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa nie kryła optymizmu.
Ostatnie tygodnie przyniosły jej konkretne powody do zadowolenia. Tytuł WTA 1000 w Toronto, a potem półfinał w Cincinnati, gdzie przegrała z Jessicą Pegulą. Polka oceniła to spotkanie wysoko mimo porażki. „Chociaż przegrałam, to mecz z Jess stał na naprawdę wysokim poziomie. Dlatego jestem zadowolona ze swojej gry i ze zmian, które wprowadziłam” — mówiła.
Sezon 2024 Świątek określiła jako prawdopodobnie najtrudniejszy w dotychczasowej karierze. W Wielkim Szlemie wyniki nie układały się po jej myśli: ćwierćfinał Australian Open, czwarta runda Roland Garros i trzecia runda Wimbledonu, gdzie broniła ubiegłorocznego tytułu. Przed częścią sezonu na mączce zdecydowała się na zmianę trenerską, rozpoczynając współpracę z Hiszpanem Francisco Roigiem.
Efekty przyszły dopiero niedawno. „Ta ciągła praca, którą wykonywałam, na zewnątrz nie dawała rezultatów, a teraz w pewnym sensie coś kliknęło” — tłumaczyła Świątek. Poprawa nie wynikała z rewolucji technicznej czy taktycznej. Kluczowy okazał się dłuższy blok treningowy po Wimbledonie i lepsza dyspozycja mentalna. „Po Wimbledonie wszystko się uspokoiło” — zauważyła.