Hubert Hurkacz zapłaci 7,5 tys dolarów za przekleństwo na Wimbledonie
Podczas tegorocznego Wimbledonu Hubert Hurkacz nie tylko walczył na korcie, ale zmierzył się również z konsekwencjami swojego zachowania. Polak został ukarany grzywną za wyraźnie słyszalne przekleństwo, które padło w emocjach meczu z Tommym Paulem. Służby organizacyjne nie miały litości – ITF wymierzyła surową karę finansową. Polak, mimo awansu do IV rundy, zakończył turniej po skreczu spowodowanym kontuzją w meczu z Janem-Lennardem Struffem, a o całym zamieszaniu wokół grzywny dyskutuje tenisowy świat.
Hubert Hurkacz znalazł się na celowniku organizatorów Wimbledonu 2026, choć nie tylko sportowo zwrócił na siebie uwagę kibiców i sędziów. W meczu III rundy z Tommym Paulem emocje sięgnęły zenitu – doszło do sytuacji, gdy Polak publicznie przeklął na korcie. Tenisista został natychmiast upomniany przez arbitra, który nie miał wątpliwości i odnotował przewinienie jako „wyraźnie słyszalne przekleństwo”, czyli „audible obscenity”.
Międzynarodowa Federacja Tenisowa przyjrzała się całej sytuacji raz jeszcze, a zgodnie z regulaminem, podobne zachowanie podlega karze finansowej. Ostatecznie Polak otrzymał grzywnę w wysokości 7 500 dolarów – to około 28 tysięcy złotych. Zasady na Wimbledonie są pod tym względem jasne: na korcie nie ma miejsca na niecenzuralny język, a ostrzeżenie sędziego podczas meczu jest równoznaczne z obowiązkiem zapłacenia kary.
Sama rywalizacja z Paulem ułożyła się ostatecznie po myśli Hurkacza. Wrocławianin rozegrał dobre spotkanie, pokonując Amerykanina 4:6, 7:6(5), 7:5, 6:2. Dało mu to awans do IV rundy, w której niestety dopadł go pech – podczas meczu z Janem-Lennardem Struffem, przy stanie 4:2 w piątym secie dla rywala, Polak musiał skreczować z powodu kontuzji mięśnia piersiowego.
Wynik meczu ze Struffem to nie tylko sportowa porażka – dla Hurkacza turniej zakończył się przedwcześnie i bez szansy na walkę o ćwierćfinał. Jednak występ na londyńskiej trawie przyniósł mu 200 punktów rankingowych oraz czek na 300 tysięcy funtów, czyli blisko 1,5 miliona złotych.