Małysz otwarcie o pracy Maciusiaka w polskiej kadrze skoczków
Za nami trudny sezon 2025/2026 w skokach narciarskich, w którym polska reprezentacja pod wodzą Macieja Maciusiaka musiała mierzyć się z dużą krytyką, mimo spektakularnych sukcesów na igrzyskach. Adam Małysz nie pozostawia złudzeń, analizując reformy konieczne w kadrze i przyszłość szkoleniowca. Ton wypowiedzi ikony polskiego narciarstwa zdradza, że mimo wyzwań, kluczowe założenia zostały zrealizowane.
Miniony sezon 2025/2026 był dla biało-czerwonych skoczków narciarskich wyjątkowo wymagający. Chociaż Polakom nie udało się zanotować regularnych sukcesów w Pucharze Świata, wyraźnie zarysowała się indywidualna forma Kacpra Tomasiaka. Młody 19-latek zakończył zmagania na 23. miejscu w klasyfikacji generalnej, wyróżniając się wśród doświadczonych kolegów. Z dorobkiem punktowym wyprzedził m.in. Kamila Stocha, który sezon zakończył na 31. pozycji, oraz Piotra Żyłę – 33. miejsce i symboliczne pożegnanie z najwyższą formą.
W generalce Pucharu Narodów Polacy znaleźli się na szóstym miejscu. Spora strata do ekip z Austrii, Słowenii, Niemiec, Norwegii oraz Japonii wyraźnie podkreśliła różnicę w głębokości składu oraz formie dnia. Trzeba jednak przyznać – o ile początek sezonu nie zwiastował sukcesów, decydujące momenty przypadły na igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie.
Warunki podczas olimpijskich zawodów nie rozpieszczały; zawodnicy zmagali się z kapryśną pogodą i niełatwymi podmuchami wiatru. To właśnie w takiej scenerii Kacper Tomasiak popisał się dwoma fenomenalnymi skokami – na normalnej skoczni osiągnął odległość gwarantującą srebrny medal, zaś na dużej skoczni dołożył brąz. Jego dynamiczne odbicie od progu, płynna faza lotu i stylowe lądowanie z klasycznym telemarkiem przyniosły mu wysokie noty sędziów. Do tej kolekcji Tomasiak dorzucił też srebro w duecie z Pawłem Wąskiem, co stanowiło jasny punkt w krajobrazie ostatnich miesięcy polskich skoków.
W rozmowie z Weszło do sytuacji odniósł się szef Polskiego Związku Narciarskiego, Adam Małysz. Gdy przyszło wypowiedzieć się o przyszłości kadry i pracy Macieja Maciusiaka, nie brakowało szczerych słów oceny:
Myślę, że tak. To jest nie tylko moja decyzja, ale całego zarządu, który musi przedstawić sprawozdanie. Zarząd pewnie nad tym siądzie, rozpocznie się dyskusja, ale właśnie po to jest spotkanie i cała analiza, żebyśmy dowiedzieli się, co było dobre, a co złe i które aspekty musimy koniecznie zmienić, ulepszyć.
Legendarny skoczek zwracał uwagę, że cel minimum – olimpijskie medale – został zrealizowany, mimo krótkiego okresu przygotowawczego trenera Maciusiaka: „Na pewno miał trochę mało czasu na to wszystko, bo pracę zaczął osiem czy dziewięć miesięcy przed igrzyskami. Ciężko jest w takim czasie zmienić bardzo dużo, ale głównym założeniem były medale i to się udało.”