Kamil Stoch oddał ostatni skok. Legenda kończy karierę
Kiedy Kamil Stoch zasiadł na belce startowej w Planicy, na trybunach i przed telewizorami zapanowało poruszenie, które trudno opisać liczbami. Wynik ustąpił miejsca atmosferze wielkiego pożegnania, choć na skoczni nie zabrakło sportowej walki na odległości i style. Marius Lindvik pokazał klasę, Domen Prevc błysnął lotem najdłużej, a Stoch – zamykając legendarną karierę – oddał dwa loty wpisane w historię polskich skoków.
W niedzielne popołudnie w Planicy liczyły się nie tylko metry, lecz przede wszystkim emocje. Kamil Stoch – trzykrotny mistrz olimpijski, prawdziwa legenda polskich skoków – postawił kropkę nad „i” swojej kariery. Choć walka o zwycięstwo tym razem nie była jego udziałem, to właśnie jego skoki zdominowały serca kibiców.
Już przed konkursem było jasne, że Stoch nie będzie należał do faworytów. Sam podkreślał, że „wie, na czym stoi i w jakim jest miejscu, jeśli chodzi o poziom sportowy”, kierując uwagę na aspekt pożegnania. Swoją pierwszą próbę oddał jako trzeci zawodnik listy. Przy sprzyjających warunkach – wiatr nie sprawiał poważniejszych niespodzianek – Polak odbił się płynnie z progu, ale zabrakło prędkości w locie, by dofrunąć nawet do punktu konstrukcyjnego. Wylądował na 193. metrze, delikatnie schodząc do telemarku, choć nie był to jego najbardziej stylowy skok w karierze. Przez chwilę wydawało się, że zostanie pierwszym, który pożegna się z konkursem, jednak szczęście dopisało – po słabszej próbie Felixa Hoffmanna wskoczył do drugiej serii z trzydziestego miejsca.
W międzyczasie na skoczni trwała zażarta walka o czołowe lokaty. Szczególnie błysnął Marius Lindvik: w pierwszej serii bezbłędnie poleciał aż 238,5 metra. Sędziowie nie mieli wątpliwości: za styl w locie i pewne lądowanie Norweg otrzymał pięć not po 20 punktów. Zaraz za nim plasował się rodak Johann Andre Forfang (232,5 m), natomiast trzeci był Domen Prevc, który osiągnął najdłuższy lot serii – 240,5 metra. Każde z tych nazwisk gwarantuje najwyższy poziom techniczny i precyzję w każdej fazie skoku.
Druga seria rozpoczęła się momentem szczególnym – Stoch na belce raz ostatni. Jury podniosło rozbieg specjalnie dla niego, licząc na efektowny lot. Zanim dostał sygnał od żony Ewy, przez skocznię przetoczyła się fala wzruszenia. Odbicie było pewne, sylwetka możliwie agresywna jak na tę fazę kariery. Leciał równo i miękko, ale 190 metrów nie dało awansu w tabeli. Po wylądowaniu, miejsce techniczne nie było bezbłędne – delikatny telemark, lekko niedopieszczony, lecz w tej chwili sędziowie i kibice patrzyli sercem. Uklon do publiczności, szpaler od podopiecznych i kolegów, którzy wynieśli Stocha na barkach. Te obrazki zostaną w pamięci na długo.
O końcowych miejscach decydowały prawdziwe bomby. Austriak Daniel Tschofenig w drugiej rundzie dorzucił 238 metrów – najdłuższy swój skok tego dnia. To wywindowało go na czwarte miejsce. Tuż przed nim podium domknął Forfang po locie na 219,5 metra, choć już bez szans na wyprzedzenie Słoweńca Prevca (229,5 m w finałowej próbie). Wszystko rozstrzygnął Lindvik – drugi lot na 231 metrów był nie tylko dynamiczny, lecz także perfekcyjnie wykończony stylowym telemarkiem, co potwierdzili sędziowie wysokimi notami.
Wyniki konkursu w Planicy:
- 1. Marius Lindvik (Norwegia) – 238,5 m / 231,0 m – 459,5 pkt
- 2. Domen Prevc (Słowenia) – 240,5 m / 229,5 m – 453,9 pkt
- 3. Johann Andre Forfang (Norwegia) – 232,5 m / 219,5 m – 441,3 pkt
- 4. Daniel Tschofenig (Austria) – 224,5 m / 238,0 m – 438,4 pkt
- ...
- 30. Kamil Stoch (Polska) – 193,0 m / 190,0 m – 303,8 pkt