Skoki narciarskie: Finał sezonu bez Kacpra Tomasiaka. Polak zakończył debiut – StolicaSportu.pl

Finał sezonu bez Kacpra Tomasiaka

Kacper Tomasiak
fot. Pawelstanczyk2301 (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Jędrek
23 marca 2026 21:46
3 minuty czytania

Kacper Tomasiak nie pojawi się na starcie finałowych lotów w Planicy. Po udanym debiutanckim sezonie w Pucharze Świata, skoczek z Bielska-Białej wraca do domu, by odpocząć po serii wymagających startów. Decyzja, ogłoszona przez Macieja Maciusiaka, kończy pierwszy seniorski sezon Tomasiaka, w którym zgromadził imponujące 391 punktów i trzykrotnie sięgnął po medal na zimowych igrzyskach olimpijskich. W Planicy zabraknie jego charakterystycznego stylu, efektownych odległości i emocjonujących lotów – a możliwe, że w Słowenii Polska wystawi tylko pięciu zawodników.

Kacper Tomasiak nie wystąpi podczas finałowych zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w słoweńskiej Planicy. Trener Maciej Maciusiak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że po intensywnym sezonie młody medalista olimpijski nie dołączy do kadry rywalizującej na mamuciej skoczni Letalnica.

Po drobiazgowych badaniach w szpitalu w Drammen nie wykryto na szczęście żadnych poważnych urazów u Tomasiaka. W poniedziałek opuścił on placówkę, dołączając do drużyny i wrócił do rodzinnego Bielska-Białej. Jak wyjaśnia Maciusiak, „lepiej żeby odpoczął. Jest bardzo zmęczony. Kacper zostanie w domu. Planica w przyszłym roku”. Etap debiutancki Tomasiaka w Pucharze Świata dobiegł zatem końca.

Dla polskiego skoczka ten sezon upływał pod znakiem przełomowych skoków – aż 22 razy stawał na belce w zawodach najwyższej rangi, gromadząc łącznie 391 punktów. Tylko nieliczni debiutanci mogą się pochwalić taką zdobytą pulą. Najlepsze wyniki wywalczył w Wiśle i Engelbergu, gdzie zajął 5. miejsce, ale klasę potwierdził również regularnymi występami w pierwszej dziesiątce podczas konkursów w Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku i Lahti. Te rezultaty okraszał charakterystycznym stylem, szczególnie podczas dłuższych prób, gdy łapał optymalną sylwetkę w locie i kończył telemarkiem, co doceniało jury.

Momenty decydujące o punktach niejednokrotnie rozgrywały się już przy lądowaniu – przy tak wyrównanych zawodach każdy szczegół techniczny miał znaczenie. W Garmisch-Partenkirchen imponował niskim prowadzeniem nart i stabilną fazą lotu, choć drobne usterki przy lądowaniu kosztowały kilka cennych oczek u sędziów. W Engelbergu z kolei zademonstrował skuteczne wychodzenie z progu ze wzorcowo złożonymi nartami, co pozwoliło mu szybować blisko granicy rozmiaru skoczni. Przypomnijmy, że rekordy tych obiektów są wyzwaniem nawet dla doświadczonych zawodników, więc tak wysokie oceny w debiutanckim sezonie robią wrażenie.

Zabraknie go podczas lotów na legendarnym obiekcie Letalnica, gdzie finałowy czterodniowy maraton sezonu Pucharu Świata odbędzie się w dniach 26-29 marca. O tym, czy Polska wykorzysta przysługującą sześcioosobową kwotę, czy na starcie zobaczymy tylko pięciu Biało-Czerwonych, zadecyduje sztab – decyzji PZN jeszcze nie podjęto.

Źródło: Skijumping.pl

Wybrane dla Ciebie