Francesca Lollobrigida mistrzynią olimpijską – złoto dla Włoch na igrzyskach Mediolan-Cortina 2026 – StolicaSportu.pl

Słynna prawnuczka słynnej prababci. Francesca Lollobrigida królową lodu na Igrzyskach

Francesca Lollobrigida
fot. isu-skating.com
Domyślna grafika
Jędrek
14 lutego 2026 08:21
3 minuty czytania

Rozgrzany do czerwoności tor w Mediolanie był świadkiem historycznego triumfu Franceski Lollobrigidy, która dokładnie po trzydziestych piątych urodzinach wygrała dla Włoch złoty medal olimpijski. Zawodniczka, znana ze swojego stylu jazdy i powrotu na lód po krótkiej przerwie macierzyńskiej, zdetronizowała holenderskie dominatorki. Jej wygrana nabiera symbolicznego wymiaru, bo sportowe zwycięstwo splecione zostało z dziedzictwem legendy włoskiego kina.

Rozgrywane na rodzimym torze zawody olimpijskie w Mediolanie okazały się dla Franceski Lollobrigidy momentem przełomowym. W starciu z czołówką światową panczenistka pokazała w końcu, że determinacja, doświadczenie i techniczna perfekcja mogą przełamać wieloletnią holenderską dominację na jej koronnej trasie. Urodzinową świeczkę zamieniła na złoty medal, pierwszy w olimpijskiej historii włoskich łyżwiarek szybkich na tym dystansie.

Lollobrigida oddała dwa popisowe przejazdy. W pierwszym okrążeniu ruszyła dynamicznie, rozkładając siły równomiernie i oszczędzając energię na decydujący finisz. Jej technika – głęboki przysiad i mocne pchnięcia na łuku – urzekały znawców tematu. Gdy minęła półmetek, wydawało się, że płynie po linii lodu, a nie jedzie. Skupienie nie opuściło jej ani przez moment.

Do ostatniego okrążenia Włoszka przystąpiła z niewielkim zapasem, ale wtedy pokazała, jak ważna jest faza końcowa biegu. Idealne wejście w łuk, wyjście z telemarkiem prosto na finisz i precyzyjne przestawienie ciała – to wszystko przełożyło się na końcowy czas, którego przez lat nikt nie był w stanie osiągnąć poza Holenderkami. Sędziowie wysoko ocenili styl i dynamikę jazdy, nie szczędząc not za perfekcyjny balans ciała i spokojną głowę w newralgicznych momentach.

Jak podaje WP SportoweFakty, Lollobrigida, ścigając się tuż po swoich trzydziestych piątych urodzinach, przerwała dotychczasową passę Holenderek, sięgając po upragnione olimpijskie złoto. To nie tylko pierwszy krążek tego koloru w jej dorobku, ale też zwieńczenie imponującej serii, którą wcześniej budowały srebro na 3000 metrów i brąz na masowym starcie zdobyte podczas igrzysk w Pekinie 2022.

Triumf ten ma wymiar symboliczny – urodziła bowiem syna Tommaso w maju 2023 roku i już po czterech miesiącach wróciła na lód w pełnej dyspozycji. „Chciałam pokazać, że można być mamą i wrócić silniejszą”, powiedziała po zawodach, trzymając w ramionach dwuletnie już dziecko podczas dekoracji medalowej.

„To było osiągnięcie całej drużyny, od mojego męża po całą federację” – podkreśliła, nie kryjąc emocji związanych z sukcesem po przerwie macierzyńskiej.

Francesca jest prawnuczką Giny Lollobrigidy, jednej z ikon włoskiego kina. Aktorka w latach 50. i 60. XX wieku zdobyła miano „najpiękniejszej kobiety świata”, a dziś sportowy świat śledził z uwagą jej spadkobierczynię na torze.

„Wiem, że moja prababcia byłaby ze mnie dumna. Staram się być diwą w sporcie, choć w innych okolicznościach”, przyznała panczenistka.

Źródło: WP SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie