Aleksandar Vuković blisko pracy w Pekinie. Zaskakujący zwrot ws. Motoru Lublin – StolicaSportu.pl

Vuković blisko nowego wyzwania. Pekin zamiast Ekstraklasy?

PKO EKSTRAKLASA  31. KOLEJKA  PIAST GLIWICE - LEGIA WARSZAWA  WARSAW DAWID GOLINSKI  KRZYSZTOF DOWHAN  ARKADIUSZ MALARZ  ALEKSANDAR VUKOVIC  MACIEJ TREUTZ KUSZYNSKI
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maciek
24 października 2025 14:45
2 minuty czytania

Aleksandar Vuković, dotąd przymierzany do pracy m.in. w Motorze Lublin, znalazł się o krok od wielkiej zmiany. Jak donosi Mateusz Borek, Vuko może podpisać kontrakt z klubem w Pekinie.

Aleksandar Vuković w ostatnich tygodniach wzbudzał spore emocje na rynku trenerskim. Nazwisko Serba przewijało się w kontekście kilku możliwych klubów, zwłaszcza Motoru Lublin, gdzie dyskutowano o zmianie na stanowisku trenera Mateusza Stolarskiego. Okazuje się, że potencjalna nowa praca dla Vukovicia może rozegrać się daleko poza granicami Polski.

Według doniesień Mateusza Borka z „Kanału Sportowego”, Vuković jest już w Pekinie, gdzie prowadzi zaawansowane rozmowy w sprawie objęcia tamtejszego zespołu. Nikt się chyba nie spodziewał, że tak szybko przejdzie z polskiego podwórka na zupełnie inny kontynent – tam czeka go zupełnie nowe wyzwanie trenerskie.

Informacja ta jest tym bardziej zaskakująca, że jeszcze do niedawna Vuko był wymieniany najczęściej wśród głównych kandydatów na nowego szkoleniowca Motoru. Klub z Lublina bardzo poważnie rozważał jego kandydaturę w przypadku zwolnienia obecnego trenera, ale – jak przekazał Borek za pośrednictwem platformy X – wybór szkoleniowca padł chyba na kierunek azjatycki.

W kuluarach mówiło się również o powrocie Vukovicia do Legii Warszawa. Taki scenariusz nabierałby sensu, jeśli stołeczny klub zdecydowałby się rozstać z Edwardem Iordanescu. Rumun jednak utrzymał posadę, a ostatnie zwycięstwo dało mu nową porcję spokoju w klubowej hierarchii.

Sam Vuković końcem minionego sezonu pożegnał się z Piastem Gliwice, przez co od kilku tygodni pozostaje bezrobotny, ale jak widać – nie na długo.

Źródła: Goal.pl, Mateusz Borek

Wybrane dla Ciebie