Trener Cruz Azul komentuje odejście Mateusza Bogusza
Mateusz Bogusz opuszcza Cruz Azul i przenosi się do Houston Dynamo, kończąc pełen napięć rozdział w Meksyku. „Był ofiarą okoliczności, ale zasługuje na uznanie” – komentuje trener Nicolas Larcamon, który mimo kontrowersyjnych zachowań pomocnika, docenia klasę Polaka. Wobec wielu krytycznych głosów mediów, te słowa szkoleniowca mogą zaskakiwać kibiców Cruz Azul.
Mateusz Bogusz na ostatniej prostej zmienia Cruz Azul na Houston Dynamo, wywołując niemałe poruszenie wśród kibiców i dziennikarzy śledzących ligę meksykańską. Próby wymuszenia transferu przez polskiego pomocnika wywoływały otwartą krytykę w meksykańskich mediach, szczególnie gdy Bogusz postanowił nie pojawiać się na przedsezonowych treningach. Takie zachowanie – zwłaszcza w kontekście statusu reprezentanta Polski – mocno rozkładało akcent na pytaniu o jego przyszłość oraz relacje z klubem.
Dla Cruz Azul Bogusz miał już nie odgrywać tak ważnej roli, jak dawniej. Niedawno pomógł drużynie w triumfie w Lidze Mistrzów strefy CONCACAF, ale zaufanie szkoleniowca zaczęło topnieć, a minuty na boisku stawały się coraz bardziej limitowane. Decyzja o rozstaniu wydawała się kwestią czasu.
Jak podkreślił Nicolas Larcamon, trener Cruz Azul, sytuacja nie była jednoznaczna: „Był on w pewnym sensie ofiarą okoliczności związanych z minutami i rolą, jaką pełnił Nacho jako lider i autorytet. Powiedziałem to Matiemu: mógł zrobić coś więcej, aby się utrzymać, wykazać większą regularnością” – wskazuje argentyński szkoleniowiec cytowany przez El Universal.
Jestem przekonany, że jest to gracz o wysokiej klasie. Życzę mu wszystkiego najlepszego, gdziekolwiek trafi, na pewno dobrze sobie poradzi
Larcamon próbował przekonać polskiego pomocnika do pozostania, jednak w ostatecznym rozrachunku postawił na życzliwe rozstanie. Co ciekawe, trener nie rozgrzebał tematu absencji Bogusza na treningach, nie krytykował go publicznie, lecz po prostu podkreślił rangę zawodnika i jego możliwości. Słowa te kontrastują z tonem miejscowych mediów, które nie szczędziły Polakowi ciętych ocen.